REKLAMA

Adam z Czarnkowa

09:33, 18.08.2016 | msz
REKLAMA
Skomentuj
tvp

Krążył kiedyś taki dowcip: "Kto jest największym wrogiem Gierka? Adam Słodowy. Bo kiedy Gierek pyta: - Pomożecie?, Słodowy odpowiada: - Zrób to sam".

- Nie mam żadnych nieprzeciętnych zdolności. To wszystko, co zrobiłem, zrobiłem z chęci zmiany, ulepszenia. Dużo zrobiłem też ze zwykłego lenistwa - opowiada Adam Słodowy, który przez 24 lata prowadził telewizyjny program "Zrób to sam".

Mój tata był urzędnikiem skarbowym w Czarnkowie. Jeden z moich przodków, pradziadek, był stelmachem. To nie jest taka prosta sprawa zbudować powóz. Wiem to z opowiadań, że pradziadek często chodził długo po lesie szukając odpowiednio wygiętej gałęzi z twardego drewna, potem suszył ją przez cały rok, by wreszcie wyciąć z niej odpowiedni element potrzebny do powozu.

Dawne rzemiosło było cudowne. Taki Łańcut! - przecież te dawno temu budowane powozy są arcydziełami pracy ręcznej!

*

Wszyscy jesteśmy produktem naszych przodków. Ja jestem wychowankiem pewnej epoki – przedwojennego harcerstwa, uczniem wspaniałych profesorów bydgoskiego gimnazjum im. Kopernika. W tym rejonie istniał pewien styl życia, rozumowania, wielkie wyrobienie patriotyzmu. Gdy zbliżał się front, jak każdy młody chłopak, patriota, uszyłem sobie plecak, wziąłem świeczkę i poszedłem na wschód. Trafiłem do frontowej gazety, która nazywała się „Zwyciężymy!”. Myślałem, że dostanę pistolet, żeby trochę postrzelać, a tymczasem dostałem pędzel i naftę i musiałem myć czcionki.

Pewnego dnia do drukarni polowej przyszedł młody oficer NKWD. Wyciągnięto bimber i ten enkawudzista patrząc na mnie - a miałem wtedy przepiękne rude włosy - powiedział wznosząc toast: „Ty ryżyj, kak Fryc!”. Zdenerwowałem się i powiedziałem, że już nim nie będę pić.

Kiedy niechcący przyznałem się, że mam trzy klasy gimnazjum, wysłano mnie do szkoły oficerskiej w Riazaniu. I tak zostałem oficerem artylerii.

Jak to w wojsku: kazali się uczyć, to się uczyłem, kazali być punktualnym, to byłem punktualny. Chcieli mnie zatrzymać, ale w 1946 roku napisałem raport o zdemobilizowanie. Wróciłem do Czarnkowa i podjąłem pracę w starostwie powiatowym. W czasie wojny w Korei powołano mnie znów na 3-miesięczne szkolenie. Widzieli u mnie poznański porządek i pewnie pomyśleli, że będzie ze mnie wzorowy oficer.

Skończyłem WAT i jeszcze osiem lat byłem w wojsku. Do cywila przeszedłem w stopniu majora.

*

Anegdotka o Czarnkowie sprzed lat. Pewnego dnia przez miasto przejeżdżał turysta z Warszawy. Widząc, że pod balkonem burmistrza gra orkiestra dęta, puka w plecy puzonistę i pyta: „Dlaczego gracie przed domem burmistrza?” „Bo burmistrz ma dzisiaj imieniny” - odpowiada puzonista. Turyście nie daje to jednak spokoju i pyta raz jeszcze: „To dlaczego burmistrz nie wychodzi na balkon?”. Puzonista, wskazując za siebie, odpowiada: „To niemożliwe, bo burmistrz gra u nas na bębnie”.

Cały artykuł znajdziecie w nowym numerze naszego miesięcznika.

(msz)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

Komuno wróć Komuno wróć

2 3

Gierek to był równy gość 19:51, 18.08.2016

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© faktypilskie.pl | Prawa zastrzeżone | 2017