Zamknij
REKLAMA

Dobra atmosfera kosztem dobrego zawodnika

19:44, 17.07.2018 | a.s
Skomentuj
REKLAMA

Mistrzostwa Świata nie zakończyły się pomyślnie dla reprezentacji Polski. Podopieczni Adama Nawałki zdołali wygrać tylko ostatnie spotkanie z Japonią. Drużyną, której jedyny zadaniem było niedopuszczenie, aby Polacy zdobyli więcej niż jedną bramkę.

Kiepska postawa naszych piłkarzy zaskoczyła tych, którzy futbol oglądają raczej rekreacyjnie. Bardziej zaawansowani kibice przeczuwali, że na turnieju w Rosji może wydarzyć się najgorsze. Nie ma co się dziwić, że osoby, które piłkę nożną oglądają od święta liczyły na powtórzenie, chociażby sukcesu z Euro 2016. Z każdej strony media trąbiły o mocnych Polakach i łatwej grupie.

Dziennikarze zachwycali się atmosferą na zgrupowaniu, a sami zawodnicy nie zgłaszali żadnych problemów. Sytuacja nabrała tempa, gdy trener Nawałka ogłosił ostateczny skład na mundial. W drużynie znalazło się miejsce dla kilku młodych zawodników, którzy swoją grą w lidze pokazali, że zasługują na wyróżnienie selekcjonera. Na liście nie zabrakło także głównodowodzących – Lewandowskiego, Piszczka czy Błaszczykowskiego. Jednak najwięcej emocji wywołało nazwisko Peszko.

Eksperci i dziennikarze otwarcie mówili, że piłkarz Lechii Gdańsk nie jest w formie na tak ważny turniej, czego dowodem były ostatnie ligowe mecze. Zamiast Peszki szkoleniowiec mógł zabrać zawodnika, który będzie miał coś do powiedzenia na boisku. Tymczasem trener przyznał, że obecność Peszki jest uzasadniona, gdyż pełni on funkcję człowieka od dobrej atmosfery w drużynie. Wszystko byłoby zrozumiałe, gdyby oprócz poczucia humoru 33-letni piłkarz potrafił grać na poziomie reprezentacyjnym.

Niestety mistrzostwa zakończyły się szybko i boleśnie. Potem na światło dzienne zaczęły wychodzić różne sprawy, związane głównie z dosyć hulaszczym trybem życia części zawodników. Kamil Glik sam przyznał, że trener pozwolił na wypicie kilku piw na zgrupowaniu w Arłamowie. Po czym dodał, że piwo to nie alkohol. Po takiej wypowiedzi atmosfera w piłkarskim środowisku nabrała jeszcze większych rumieńców. Profesjonalny zawodnik, reprezentant kraju nie tylko przyznaje się do spożywania alkoholu w najważniejszym okresie przygotowawczym, ale także sugeruje, że wypicie piwa nie różni się niczym od szklanki soku.

Trener Nawałka cały czas podkreślał, jak ważne jest utrzymanie atmosfery w drużynie, prawda jest taka, że opowiadając najlepsze żarty i  bawiąc się do rana, nie można myśleć o wygrywaniu meczów z drużynami mocniejszymi od reprezentacji Indii. Stawiając na imprezowanie, polska kadra zaprzepaściła jakiekolwiek szanse na dobry wynik, a typerzy nie mieli szans na wygranie nawet wykorzystując promocje na Mistrzostwa Świata. Zamiast profesjonalizmu otrzymaliśmy kabareton, zamiast łez szczęścia, kibice palili się ze wstydu, patrząc na to, jak grają Biało-Czerwoni.

Szkoda tylko, że ten blamaż musiał być kosztem piłkarzy, który faktycznie pojechali do Rosji z myślą o walce, a nie zaliczeniu wycieczki krajoznawczej. Może gdyby sztab szkoleniowy skupił się bardziej na taktyce i przygotowaniu fizycznym zawodników, zamiast wciskać historie o budowaniu ducha drużyny, dziś nie bylibyśmy najgorszą drużyną mundialu.

(a.s)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

witcherwitcher

0 3

tylko nieliczni oglądają futbol dla jego piękna,reszta ogląda tylko po,żeby wygrali,,nasi" 20:41, 17.07.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz