Zamknij

Zagryzły go własne świnie!

Mariusz Szalbierz 13:45, 02.06.2025 Aktualizacja: 13:46, 04.01.2026
Skomentuj

27 maja 2025 roku, Budziszewko, niewielka wieś w powiecie wągrowieckim. Około godziny dziesiątej przed południem 46-letni Andrzej Ł. informuje matkę, że idzie wyrzucić obornik od trzody. Jednocześnie prosi, by zaparzyła mu herbatę, bo wkrótce będzie z powrotem. To ostatnie zdanie, jakie od niego usłyszy.

Kiedy mija kilkadziesiąt minut, a syna wciąż nie ma, kobieta wychodzi na podwórko. Na jej wołania odpowiada coraz bardziej niepokojąca cisza.

Przechodząc obok chlewni zauważa stojącą na ganku taczkę załadowaną obornikiem. Dochodzi godzina jedenasta, kiedy wchodzi do środka. Zastaje Andrzeja leżącego na posadzce kojca. Otaczają go świnie - gryzą, szarpią, nie odstępują. Mężczyzna ma całą głowę we krwi, odgryzione lewe ucho oraz rozległe rany na lewym policzku. Nie reaguje, jest nieprzytomny.

Matka próbuje wyciągnąć syna z kojca, ale wobec furii zwierząt nie jest w stanie tego zrobić. Przerażona biegnie po pomoc do domu swojej córki. Siostrzenica Andrzeja wzywa pogotowie, a jej narzeczony rusza do chlewni. Udaje mu się wydostać rannego na zewnątrz. Rozpoczyna reanimację.

Po kilku minutach na miejscu zdarzenia pojawiają się strażacy. Podejmują resuscytację krążeniowo-oddechową, a następnie przekazują pacjenta ratownikom medycznym. Pomimo prowadzonej przez godzinę akcji reanimacyjnej, życia mężczyzny nie udaje się uratować.

***

Lekarz współpracujący z Placówką Terenową KRUS w Pile uznał zgon Andrzeja Ł. za wypadek przy pracy rolniczej. Stwierdził z dużym prawdopodobieństwem, że został on wywołany przez czynnik zewnętrzny 0 prawdopodobnie był nim napad padaczki, przez który rolnik na chwilę stracił przytomność. Agresywne zwierzęta nie pozwoliły mu już na odzyskanie świadomości.

Niewykluczone, że wpływ na tragiczny skutek wypadku mogły mieć też stwierdzone na miejscu nieprawidłowości: głęboki ubytek w posadzce oraz brak drzwiczek w ogrodzeniu - zwierzęta były wyganiane z kojców przez podniesienie klapy na korytem. W sytuacji zagrożenia brakowało szybkiej drogi ewakuacji.

Prawdopodobnie w tych kilku decydujących chwilach rolnikowi zabrakło sił, by przecisnąć się przez otwór pod uniesioną klapą. Być może dla uratowania życia zabrakło tych kilka sekund...

(Mariusz Szalbierz)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%