Zamknij
Wystarczy spojrzeć na jego gorejące oczy, na to przenikliwe spojrzenie przeszywające rozmówców jak miecz by zrozumieć, że za twarzą Antoniego Macierewicza skrywa się fanatyk, wieczny poszukiwacz spisków, młot na liberałów i wszystkich co na lewo od niego.
Oglądamy wojnę w telewizji. Jest bezosobowa, daleka, sprowadzana często do oświadczeń polityków albo militarnych zmagań. Ale ona ma konkretne twarze, nazwiska, a pod nimi kryją się ludzkie dramaty.
Najmiłościwiej nam panujący Karol Nawrocki I Batyr chce zasięgnąć opinii narodu w sprawie reformy systemu prawnego, spieprzonego przez PiS. Owszem, może ogłosić w tej sprawie referendum, ale za zgodą Senatu, a tam będzie figa z makiem. Albo lukrem, jak kto woli.
Nie chcę używać mocnych słów, ale to co mówi Błaszczak, Kaczyński et consortes o programie SAFE, zakrawa na zdradę polskich interesów.
Ten termin spopularyzował Nietzsche, określając resentyment jako głęboko zakorzenioną urazę wynikającą z poczucia krzywdy, niemocy, zazdrości. Kaczyński jest jego klinicznym przypadkiem.
A miało być tak piknie. Po nowemu. Nowa szefowa pomachała białą flagą, niby pokojowo, a dobiła ostatni gwóźdź do trumny partii o nazwie dłuższej niż liczba członków.
Praktycznie nie ma dnia by Nawrocki wraz z doradcami nie okładał Tuska i rządu oraz na odwrót - Tuska dyskredytującego prezydenta.
Za sprawą speców od marketingu św. Walenty stał się patronem zakochanych. A że im miłość tylko z seksem się kojarzy, moja skrzynka mailowa została wręcz zasypana reklamami seksownej bielizny, którą mam dziś dać swojej żonie.
Wracam pociągiem z 51. posiedzenia Sejmu z mieszanymi uczuciami. Oj dużo się działo!
Wyjątkowo rzadko zgadzam się z Markiem Rubio, sekretarzem stanu USA, ale w przypadku jego słów przytoczonych w tytule na sto procent, bo świata, który znamy, już nie będzie.
Polska oszalała na punkcie srebrnego medalu Kacpra Tomasiaka w Predazzo. Każdy, zwłaszcza politycy, chce się "ogrzać" w jego cieple.
Piszę kolejny felieton w pociągu, w drodze do Warszawy. Trochę mimo woli robi się z tego tradycja. Zima niby „z górki”, a mróz trzyma jak szalony. Za oknem krajobraz jakby zastygł w bezruchu. To dobry moment, by spojrzeć na politykę bez wielkich słów i uniesień – za to z dystansem. Po dwóch tygodniach przerwy Sejm wraca do pracy. Oczekiwania są proste i wcale nie wygórowane: mniej chaosu, więcej konkretów.
Z okazji Światowego Dnia Raka fundacja onkologiczna Rak'n'roll zamieściła na swojej stronie artykuł "Przez raka nikt nie musi przechodzić sam", opisujący zjawisko "cancer ghostingu", czyli osamotnienia chorych po usłyszeniu diagnozy i sposobom jego zapobiegania.
Marszałek Sejmu miał rację uzasadniając odmowę poparcia Nobla dla Trumpa. Mógł to jednak zrobić subtelniej. Zaś pan Rose, ambasador USA w Polsce, wykazał się całkowitym brakiem dyplomatycznego doświadczenia, szacunku dla kraju, w którym pełni misję oraz wrażliwością dżdżownicy.

OSTATNIE KOMENTARZE