Na sygnale

Zamknij

Jak kamień w wodę...

msz 13:32, 19.05.2026 Aktualizacja: 13:35, 19.05.2026
Skomentuj Jak kamień w wodę... fot. freepik

Znikają bez względu na wiek, płeć, status społeczny. Jedni na własne życzenie, inni stają się ofiarami przestępstw, po jeszcze innych nie zostaje żaden ślad…

17 grudnia 1970 roku późnym popołudniem 15-letnia wówczas Regina M., uczennica szkoły specjalnej w Pile, zauważyła idącą w kierunku jej domu nauczycielkę, która zamierzała powiadomić rodziców o wynikach dziewczyny w nauce. Na widok wychowawczyni dziewczyna wybiegła z mieszkania. Od tamtego dnia jej dalsze losy pozostają tajemnicą.

*

9 listopada 1995 roku 14-letnia pilanka Daria Młynarczyk pojechała po książkę do księgarni. Cieszyła się, że nazajutrz rozpocznie wymarzone lekcje języka angielskiego. Kiedy nie wysiadła z ostatniego tego dnia autobusu, rodziców ogarnął strach, czy nie stało się coś złego. Dzwonili do znajomych, odwiedzili szpitale. Na policji usłyszeli, że to już duża dziewczyna, więc może jest na gigancie.

Daria na gigancie? Przecież ją trzeba było namawiać, by wyszła z domu i poszła do koleżanek! Małomówna, nie zwierzała się, przynosiła czwórki, trójki, uczęszczała na kółko recytatorskie. Nie sprawiała żadnych kłopotów.

Na mieście pojawiły się wizerunki dziewczyny: 165 cm wzrostu, pieprzyk na lewym policzku, oczy piwne, włosy spięte z tyłu głowy, uśmiechnięta. Nic - cisza.

Kilka lat później dzięki inicjatywie Fundacji ITAKA w oparciu o symulację komputerową powstał portret, jak Daria mogłaby wyglądać obecnie. Zdjęcie trafiło na plakaty obok innych zaginionych dzieci.

Niestety zagadka zaginięcia Darii do dzisiaj pozostaje niewyjaśniona.

*

21 stycznia 1998 roku ok. godziny 17. 28-letni Tomasz Dylawerski wyszedł z mieszkania w Poznaniu, gdzie mieszkał tymczasowo, z zamiarem wyjazdu do rodzinnego Połajewa. Najprawdopodobniej ubrany był w długi granatowy płaszcz, sportową bluzę koloru popielatego, mógł też posiadać przy sobie torbę podróżną z ubraniami.

Nigdy do rodziców nie dotarł. Nie ustalono też żadnych świadków, którzy widzieliby go od tamtej pory. Mężczyzna przepadł bez wieści.

*

Od 7 października 2001 roku nieznane są dalsze losy mieszkańca Wałcza, Konstantyna Jankowskiego (rocznik 1936). W dniu zaginięcia mężczyzna ma na sobie czerwoną kurtkę, sweter, koszulę w kratę, czarne spodnie i czarne wiązane pantofle.

*

W styczniu 2008 roku mieszkający od kilkunastu lat w Niemczech Krzysztof Cynowski (rocznik 1955) przyjechał z konkubiną do Polski On pojechał do ojca w Wałczu, ona do swojej rodziny w Zielonej Górze. 20 stycznia mężczyzna wyjechał z Wałcza autobusem PKS do Poznania. Stamtąd miał jechać do Zielonej Góry, a potem wracać do Niemiec. Nigdy tam nie dotarł.

Oprócz jednej osoby, która miała go widzieć w barze na dworcu PKP Poznań Główny, ślad urwał się. Pod koniec stycznia do ojca w Wałczu dotarła niepodpisana pocztówka o treści: „Cześć, Krzysiek. Przyjeżdżaj do Poznania, na dworcu PKS leży twoja torba i dokumenty”. Nie ustalono, kto ją napisał.

W lutym 2008 roku mieszkanka Mosiny wybrała się na spacer z psem. W pewnym momencie zwierzak przyniósł w pysku ludzką kość. W lesie znaleziono spalone w ognisku zwłoki, w tym zniszczona ludzką czaszkę.

Nad sprawą jest wiele znaków zapytania. Cynowski miał przy sobie 200 złotych, niemiecki paszport i torbę, w której przewoził akwarele namalowane przez siostrę. Żadnej z tych rzeczy nie odnaleziono, podobnie jak bursztynowego krzyżyka, który nosił na szyi.

Do dziś nie udało się ustalić sprawcy bądź sprawców tej zbrodni.

*

W nocy z 12 na 13 grudnia 1999 roku 45-letni Kazimierz C., rolnik ze wsi Rudna (gmina Wysoka), udał się na lustrację inwentarza. Około godziny pierwszej wyszedł z podwórza w towarzystwie dwóch psów. Dwie godziny później zwierzęta wróciły do obejścia bez właściciela. Rodzina poprosiła o pomoc jasnowidza, pluton policji przeszukał wskazane przez niego lasy i pola. Bez rezultatu.

20 lutego 2024 roku nowy właściciel domu, w którym wcześniej mieszkała rodzina C., poinformował policję, że ekipa, którą wezwał do usunięcia stojącej w piwnicy wody, znalazła pod podłogą ludzkie szczątki. Kazimierza C. wstępnie rozpoznano po metalowych elementach uzębienia, potem jego tożsamość potwierdziły badania DNA.

Żona mężczyzny twierdziła, iż nie miała pojęcia, że przez blisko ćwierć wieku żyła w domu z ukrytymi zwłokami, a potem szkieletem męża.

*

Czynności poszukiwawcze osób zaginionych kończy się w trzech przypadkach: gdy upłynęło 10 lat od dnia przyjęcia zawiadomienia o zaginięciu osoby; gdy upłynęło 5 lat od dnia zaginięcia osoby, która w chwili zgłoszenia miała ukończone 70 lat życia; gdy upłynęło 10 lat od zgłoszenia zaginięcia osoby małoletniej, która ukończyłaby 23 lata życia.

Zakończenie poszukiwań nie powoduje usunięcia danych o osobie zaginionej z ewidencji policyjnej. Do każdego przypadku można w każdej chwili wrócić.

(msz)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu faktypilskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%