- Zaczęło się niewinnie - opowiada mąż pilanki. - Czasem bolała ją głowa, ale przecież każdemu się to zdarza. Sylwia tłumaczyła to nadciśnieniem, zmęczeniem po pracy. „Przejdzie” – moja żona powtarzała z uśmiechem. Nie przeszło.
Zaczęła zapominać drobiazgi. Kiedyś to ona przypominała wszystkim o gaszeniu światła, a teraz sama zostawiała włączone lampy. Wychodziła do pracy bez śniadania, gubiła się w dniach tygodnia. Coraz częściej kładła się do łóżka, zmęczona jak nigdy wcześniej.

11 sierpnia mieliśmy pojechać na urlop, jednak zamiast pakować walizki pojechaliśmy do szpitala. I tam nasze życie rozpadło się na kawałki. Guz mózgu. Glejak wielopostaciowy. WHO G4. Najbardziej złośliwy z możliwych.
Tydzień po diagnozie żona miała mieć operację. Ale nie zdążyliśmy. Dzień przed planowanym zabiegiem nad ranem zadzwonił telefon. Ordynator powiedział, że stan Sylwii gwałtownie się pogorszył. Pamiętam, jak jechałem do szpitala z sercem w gardle, błagając w duchu, by zdążyć.
Operacja była długa, ryzykowna. Ale udało się: guz został usunięty. A kiedy następnego dnia Sylwia sama otworzyła oczy… poczułem tak ogromną ulgę, jak nigdy wcześniej.
Od tamtej pory każdy dzień to walka. Chemioterapia, rehabilitacja, szpitale, leki. Dwa razy była zbyt słaba, by przyjąć kolejną dawkę chemii. Każdy wyjazd do specjalisty to ogromny wysiłek - fizyczny, emocjonalny, finansowy.
Sylwia ma 50 lat. Jeszcze kilka miesięcy temu świętowała urodziny i spełniła swoje marzenie: wyjechała za granicę, pierwszy raz w życiu. Dziś jej marzenie jest dużo skromniejsze: stanąć o własnych siłach i podejść do okna, by w sylwestrową noc zobaczyć fajerwerki.
Robię wszystko, co mogę. Wracam w przerwach z pracy, żeby ją nakarmić, podać leki, pomóc się umyć. Pomaga nam nasz syn, Jakub, i tata Sylwii. Ale coraz częściej czuję, że nasze siły to za mało. Koszty leczenia i rehabilitacji przerastają nas całkowicie.
Zawsze byliśmy tymi, którzy pomagali innym. Dziś, po raz pierwszy, to my prosimy o pomoc. Pomóż Sylwii wrócić do życia. Pomóż jej zobaczyć niebo - nie z łóżka, ale stojąc o własnych siłach.
Zbiórka na leczenie Sylwii prowadzona jest za pośrednictwem portalu siepomaga.pl. Potrwa 29 kwietnia 2026 roku. Potrzeba 160 tysięcy złotych, na razie zebrano 1/3 tej kwoty.
TUTAJ możesz wziąć udział w facebookowych licytacjach na rzecz Sylwii.
Tak ktoś pozbywa się obierek po ziemniakach
Precz z kaczyzmem ! ! !
rh
21:45, 2026-05-24
Tak ktoś pozbywa się obierek po ziemniakach
Od czego są służby porządkowe? Za śmieci płaci się tak drogo a oni nie chcą odbierać a potem się dziwią że człowiek do lasu wyrzuca.
👎
17:50, 2026-05-24
Tak ktoś pozbywa się obierek po ziemniakach
Dzienki PIS w polsce som śmietniki zeby dbac o czystoźć❤️
Super
16:35, 2026-05-24
Białośliwie: pół miliona na remont XIX w. parowozowni
tatuś Rychu nikogo nie walił, natomiast tatuś Jan widniej czarno na białym w ubeckich papierach jako konfident TW Kmicic. Swoją drogą: ale sobie wybrał kablarskę ksywkę
hejterskipomiocie
15:22, 2026-05-24
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu faktypilskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz