Widok na wschodnią część Hauptplatz oraz kolumnę Trójcy Świętej z okien pokoju w hotelu "Wolfinger". Fot. Jolanta Styrczula
Przez kilka dni pobytu w Linzu patrzyłem z okien mojego pokoju w hotelu "Wolfinger" na budynek Starego Ratusza, który nadal jest siedzibą burmistrza i rady miejskiej, a na parterze znajduje się punkt informacji turystycznej.
To z jego okien, w marcu trzydziestego ósmego roku, przemawiał do rozradowanych tłumów mieszkańców Adolf Hitler.
Na zachowanych zdjęciach widać morze głów, sztandary ze swastyką oraz flagi spływające czerwienią i czernią z okien. Ci, dla których zabrakło miejsca na placu, słuchali z dachów kamienic w pastelowych kolorach usytuowanych przy wszystkich czterech bokach placu.
Przemówienie Hitlera co rusz przerwały okrzyki rozentuzjazmowanej tłuszczy - "Sieg heil, sieg heil". Ich echo niosło się przez Most Nibelungów nad Dunajem, aż po wzgórza leżącego po przeciwległej stronie Urfahru.
Nad jej głowami, na wysokiej kolumnie, złociła się rzeźba Świętej Trójcy, która do dziś stanowi jeden z symbolów miasta i miejsce spotkań zakochanych, turystów i amatorów nocnych rozrywek. Obecnie jest jak kamienny krzyk nad placem i miastem przypominający co w tym miejscu, ponad 80 lat temu, się wydarzyło, bo niewielu obecnych mieszkańców chce o tym mówić.
Nawet pracownicy informacji turystycznej mieszczącej się na parterze budynku, z którego przemawiał Hitler, udawali, że nie wiedzą, gdzie to było. Albo tak skutecznie wyparli ze zbiorowej pamięci ten fakt, że może im się naprawdę wydawać, że tego dnia i tamtego entuzjazmu Austriaków nie było.
Powszechna amnezja. Zresztą, po co zawracać głowę turystom takimi "smutnymi" sprawami, przecież nie po to przyjechali do Linzu. Lepiej, po zwiedzaniu Placu Głównego, zaprowadzić ich do jednej z licznych kawiarni, na linzen tort i kawę.
Wieczorami, patrząc na oświetlony plac i kolumnę Trójcy Świętej, słuchając odgłosów przejeżdżających tramwajów i gwaru młodzieży z pobliskich kawiarni i klubów, nadal widziałem ten ponury cień majaczący w oknach Altes Rathaus przy Hautplatz 1.
rodzinka18:28, 31.10.2024
Mój stryj też dobrze wspomina Linz. Był porucznikiem Wileńskiej Brygady Kawalerii. Poszedł na wojnę, dzielnie walczył. Został ranny w bitwie pod Garwolinem. Jeszcze wtedy Niemcy nie dobijali rannych, Przewieźli go eszelonem do Linzu, gdzie był zoperowany i przywrócony do jako takiego stanu zdrowotności a następnie umieszczony w obozie jenieckim Oflag C II Woldenberg (Dobiegniew). Dlatego wspomina Linz i Salzburg.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu faktypilskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Czym jest szczęście, czyli subiektywny opis tego stanu
w ładnym mieście pełnym parków i zieleni,czystymi chodnikami spacerują ładnie ubrani ładni ludzie,uśmiechnięte dzieciaki śmigają na hulajnogach i rowerkach,jadę sobie nowoczesnym autem po gładkiej ulicy do sklepu pełnego towarów,na które mnie stać,przed chwilą byłem w przychodni gdzie lekarz powiedział mi:,,oby tylko tak dalej !"...Nie dopuśćmy do tego żeby wrócił PiS i to wszystko spier.olił ! 😠
mieszkam
23:29, 2026-06-16
Czym jest szczęście, czyli subiektywny opis tego stanu
Wprowadzić do pałacu satyra
i
22:49, 2026-06-16
Przez trupy do gwiazd, czyli mój kontrowersyjny krajan
świat światem nigdy Niemiec nie będzie Polakowi bratem i to się nigdy nie zmieni
Jak
22:44, 2026-06-16
Druga elektrownia atomowa? Konin to miejsce idealne!
Dziękujemy PiS ♥️
Super
20:41, 2026-06-16