Zamknij

NATO jest skończone. Co dalej z polskim bezpieczeństwem?

Antoni Styrczula Antoni Styrczula 14:02, 19.01.2026
1

Gdy 8 lipca 1997 roku w Madrycie towarzysząc prezydentowi Kwaśniewskiemu usłyszałem, że Polska została zaproszona do NATO nie myślałem, że za mego życia ta instytucja się rozwali. I to za sprawą prezydenta USA, państwa które ją współtworzyło.

Agresywne wypowiedzi i działania Trumpa pod adresem państw broniących Grenlandii przed jego zakusami, w tym też Danii, z którą od setek lat pozostaje w związku, pokazują, że Pakt Północnoatlantycki rozsypuje się jak domek z kart.

I nie przesłoni tego dyplomatyczna mowa-trawa europejskich, w tym polskich, polityków.

Jego istotą jest bowiem zasada - "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", czyli artykuł V.

A Trump go złamał występując przeciwko sojusznikom USA bo jak wyjaśniał premierowi Norwegii w liście, skoro nie dostał pokojowej Nagrody Nobla, nie musi już myśleć o pokoju.

Ta smutna prawda powinna dotrzeć wreszcie do jego polskich kapciowych, czyli Nawrockiego, Kaczyńskiego et consortes.

Bo sprawa Grenlandii to nie jest tylko problem do rozwiązania pomiędzy USA a Danią, jako ostatnio sugerował Duży Pałac.

Dotyczy on całego NATO i całej UE, których Dania jest członkiem.

Trump nie ukrywał nigdy, że prawo międzynarodowe oraz traktaty ma w dupie.

Podkreślał to wiele razy publicznie, ale Europa myślała, że to tylko jego buńczuczna retoryka i mizdrzyła się do niego w obawie, że nałoży na "niesubordynowane" państwa cła karne.

I ta polityka ustępstw doprowadziła do tego, że poczuł się, nie bez racji, jak król, decydujący o przebiegu granic państw, nie tylko w Europie.

Co dalej?

Polska już dłużej nie może liczyć gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA, bo okazuje się, że zależą one od kaprysu stetryczałego dziada z Waszyngtonu.

Ponadto USA pod rządami Trumpa okazały się kompletnie niewiarygodne, rozwalając dokumentnie wspólną strategię bezpieczeństwa na wschodniej flance NATO skierowaną przeciw imperialnym zakusom Rosji.

A wisienką na torcie stało się zaproszenie przez Trumpa Putina do udziału w Radzie Pokoju, która ma zarządzać Strefą Gazy.

Pomijam już fakt, że prawem kaduka, ale Putin w Radzie Pokoju to policzek wymierzony krwawiącej Ukrainie.

I Polsce.

Powinniśmy liczyć na siebie oraz na UE, której jesteśmy członkami oraz na dwustronne traktaty z jej państwami członkowskimi.

Może warto wrócić do pomysłu wspólnej, europejskiej armii, na wypadek opuszczenia NATO przez USA.

A to nie jest wcale scenariusz political fiction.

Sensownych rozwiązań jest wiele, tylko trzeba się za ich wybór zabrać natychmiast.

Nie czekając aż Trump kopnie Europę definitywnie w dupę.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

👍👍

0 0

Facet od międzynarodówki, zna się na wszystkim najlepiej.

14:45, 19.01.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%