We wrześniu 2018 roku 6-letnia wówczas Sara usłyszała straszną diagnozę: nieoperacyjny guz pnia mózgu (DIGP). Po tym, jak polskie kliniki oferowały dziecku jedynie chemię podtrzymującą, dzięki licznym zbiórkom rodzicom udało się zgromadzić na kosztowną terapię w Meksyku. Niestety, dziś mama Sary nie ma dobrych wieści…
Stan Saruni był dobry do 17 października 2020 roku. W tym czasie była jeszcze w szkole, do której bardzo lubiła chodzić. Spełniliśmy jej marzenie, gdyż wcześniej lekarz neurolog odradzał uczęszczanie na wszystkie zajęcia ze względu na obniżoną odporność. Po dwóch latach diagnozy wyraził zgodę z uwagi na samopoczucie córki i stabilizację choroby. Jednak nie trwało długo, a guz dał o sobie znać z podwójną siłą i dynamicznym postępem.

Od początku choroby Sarunia ma za sobą dwa cykle chemioterapii i 30 frakcji radioterapii w Polsce. 26 stycznia 2019 roku polecieliśmy z nią pierwszy raz do Monterrey w Meksyku na dalsze leczenie polegające na podaniu chemii kanałowo, bezpośrednio do guza. Sara zakończyła 16 takich cykli, przez cały ten czas była szczęśliwa, każdy zabieg przechodziła bez komplikacji. Co więcej - sama chciała wracać do Meksyku na kolejne zabiegi. Czuła się tam bezpiecznie, lekarze dawali od siebie dużo ciepła, uśmiechu, przyjaźni; to był komfort, jakiego nie było w Polsce.

Niestety, ostatni rezonans magnetyczny 20 października 2020 roku w Monterrey wykazał wzrost guza i bardzo dużą progresję. Sarunię zaczęła boleć główka, wystąpiły zachwiania równowagi. Po rezonansie tego samego dnia lekarze w Meksyku zaproponowali drugą radioterapię w Polsce. Do Poznania na onkologię córka zawsze jechała z przymusu. Już wchodząc na oddział przechodziła traumę. Sądziliśmy, że mamy już sobą leczenie w Polsce, tymczasem nadszedł najgorszy scenariusz, bo Sarunia trafiła nie na onkologię, lecz na oddział zakaźny według procedur covidowych.
Moja konsultacyjna rozmowa telefoniczna z panią doktor onkolog... Pytam: "Co mam w tej sytuacji robić?". Pani onkolog na to: "Pani Popielarska, żeby ocenić stan dziecka, muszę zobaczyć Sarę. Musi pani przyjechać". Oczywiście będę jak najszybciej! Wierzyłam i zaufałam, że przyjdzie i zobaczy Sarę... Tak się jednak nie stało...
Pierwszego dnia - 23 października - najważniejszy był test na obecność Covid-19, a nie objawy dziecka w kierunku ciężkiej choroby nowotworowej. Córka miała silne i częste bóle głowy, zawroty, ból lewej ręki i nogi, chód bociani. Była pod opieką lekarza dyżurującego na oddziale zakaźnym.
Opis płyty MRI i konsultacja Saruni. "Jak się czujesz? Dobrze...". Tamtego dnia lekarz dyżurujący pobrał wymaz na test. Nazajutrz zauważyłam u córki następny niepokojący objaw: dość długie siedzenie w toalecie, by zrobić siusiu.... Kolejnego dnia rano, była to niedziela, otrzymaliśmy ujemny wynik testu na Covid-19. Jedna z pielęgniarek przekazała nam informację, że teraz Sara zostanie przeniesiona na onkologię. Jednak my, rodzice, mamy w poniedziałek z rana wracać do domu na kwarantannę. Pytam: "Na jak długo?". Lekarz tłumaczył, że wróciliśmy spoza Europy, z rejonu, gdzie jest więcej zakażeń, i musimy odbyć 14-dniową kwarantannę. A córka w tym czasie będzie przyjmować sterydy, Dexamethazon, i to tyle...
Stan Saruni po powrocie ze szpitala w Poznaniu pogarszał się z dnia na dzień. Znów ta bezradność w domu, patrzenie na dziecko, które cierpi... Kolejne bóle głowy, połykanie dużych kęsów jedzenia...
W sobotę 31 października poprosiła, by przyjechał do niej kuzyn Mateusz. Bardzo chciała pobawić się w lego "Monopol". W trakcie gry zaczęła jednak tracić siły, położyła się na dywaniku, jeszcze śmiała się, ale już z coraz większym trudem przychodziło jej układać elementy gry.
Chciałam bardzo sprawić córeczce radość, dlatego na facebooku wstawiłam post "Życie Sary z DIPG", by przyspieszyć jej 8. urodzinki. Bałam się bardzo, że przestanie mówić i… tak się stało.
5 listopada konsultacja telefoniczna z panią onkolog: "Sara leży, mówi niewyraźnie, ma częste parcie na mocz, brakuje jej sił, jest lejąca... A my mamy kwarantannę do 11 listopada". Okazuje się, że pan doktor naliczył nam za długi termin kwarantanny. "Przyjedźcie w piątek zrobić z Sarą test na covid, żeby w poniedziałek 9 listopada mogła mieć założony PEG. Pytam: "Czy takim stanie?". W tym czasie miała też zaplanowaną radioterapię, jednak - usłyszeliśmy - nie podejmą się jej bez dokumentacji meksykańskiej przetłumaczonej na język polski.
Nam chodziło o czas dla Sary, o elementarny komfort, a tu okazało się, że nic nie zrobią bez dokumentu od tłumacza przysięgłego. Wszystko zaczynało się walić... Nic nie dawało się przyspieszyć...
Mąż tego samego dnia zadzwonił do NFZ i sanepidu. Po godzinnej rozmowie z panią z funduszu zdrowia okazało się, że… kwarantannę może nałożyć tylko sanepid. Skierowano więc nas na nią niezgodnie z procedurami. A Sara czekała i cierpiała. Nie otrzymała żadnej pomocy ze strony onkologa w Poznaniu. Zgodzę się tylko i wyłącznie z tym, że nie mieliśmy do 6 listopada tłumaczenia dokumentacji z Meksyku.
Pytam się: czy tak powinna wyglądać "pomoc" ze strony lekarzy dla dziecka z tak śmiertelną chorobą, z jaką walczy Sara? Drodzy rodzice, proszę was i ostrzegam: pytajcie wszędzie i szukajcie pomocy dla waszych pociech, gdybyście - nie daj Boże - znaleźli się w podobnej sytuacji.
My, niestety, 8 listopada musieliśmy wezwać karetkę pogotowia. Myśleliśmy, że po tych wcześniejszych urodzinkach Sarunia długo śpi, a ona była już w śpiączce - nieprzytomna i w ciężkim stanie. Przewieziono ją na oddział dziecięcy szpitala w Pile. Tam otrzymała najlepszą opiekę, a my podczas konsultacji z ordynatorem uzyskaliśmy wszelkie informacje dotyczące hospicjum domowego.

W tej chwili stan Saruni jest ciężki. Jest otoczona opieką medyczną wśród najbliższych. Przez ostatnie ponad dwa lata robiliśmy wszystko, co tylko byliśmy w stanie. Pozostaje wciąż nadzieja, wiara i modlitwa...
Moja Najkochańsza, Najwspanialsza Córeczko. Nasze życie stanęło w miejscu i już nigdy nie będzie takie, jakie było wcześniej...
Czego absolutnie nie robić podczas kolędy?
zimna płyta ! 🤣
pamiętajcie !
15:21, 2026-01-08
Czego absolutnie nie robić podczas kolędy?
Super wytyczne! Jeszcze trochę takich pomysłów hierarchów kościelnych i chyba za jakiś czas będą się już tylko sami między sobą odwiedzać...
Obywatel
15:10, 2026-01-08
Kaliszanki wygrały, ale nie przyszło im to łatwo
W tej układane, jest jeden błąd? Panie siatkarki, za dużo "latają" po mediach społecznościowych? Paniom, trzeba zrobić mały reżim drużynowy? Aby poprawiły koncentrację, na boisku? Drogie Panie siatkarki, mniej mediów społecznościowych, więcej skupienia, na zadaniach wynikających, z gry w zespole, na boisku.
Dry
14:14, 2026-01-08
Sztuka robienia interesów, czyli jak Trump może zdobyć
Lepiej niech będzie amerykańska niż rosyjska
Grenlandia
06:28, 2026-01-08
13 1
Gdy czytam to , mam pytanie do zjednoczonej prawicy , służby zdrowia , onkologi w Poznaniu ... Czy wszystkim Wam odebrało rozum , Czy nie macie już żadnych odruchów ludzkich ... Czy rano spojrzycie w lustro bez wyrzutów sumienia , czy może mała Sara zasili statystyki covid ? To jest masakra cała ta banda zniweczyła walkę kilku set osób , kilku tysięcy wolontariuszy , walkę przegrana przez niejasne przepisy , bałagan i kumoterstwo..... Tak czy inaczej brałem udział w akcji pomocy ... DLA MNIE JESTEŚ BOHATERKĄ , BYŁAŚ I POZOSTANIESZ NA ZAWSZE ... Wyrazy współczucia dla Rodziców ... Jesteśmy z Wami ....
2 1
lekarze w hu jawala i tyle, tylko kasa kasa i kasa
0 3
W pierwszej kolejności to proszę wszystkich o powstrzymanie się od umieszczania komentarzy, które dzielą Polski naród już dosyć jadu się wylało. Cóż z żalem się patrzy jak takie dziecko musi cierpieć. Przez ten cały czas aktywnie śledziłem leczenie Sary i muszę się przyznać że czasami miałem chwile zwątpienia w to co się wokół tej małej dziewczynki dzieje. Człowiek patrzy i myśli dlaczego takie małe dziecko musi tak cierpieć, czy Bóg istnieje? Wielu sobie zadaje takie pytanie. Ja obecnie znajduje się w podobnej sytuacji lecz osoba mi bliska jest starsza, trudno to wszystko pojąć, dlaczego tak się dzieje???. Dla ukojenia targanego emocjami ciała wtedy myślę sobie o takich osobach jak Anna Przybylska, prof. Zbigniew Religa czy chodźmy Steve Jobs. Oni Wszyscy mimo sławy, wpływów i ogromnych pieniędzy też musieli z tym światem się pożegnać, troszkę przynosi to ukojenie ale troszkę