Zamknij
REKLAMA


hejtowanie Na portalu dzienniknowy.pl jakiś umysłowy przychlast codziennie dyskutuje sam ze sobą. Czy znacie lekarza od przypadłości takiego pojjeebbusa? 06-01-2019 20:22:03

Nowel
20

komentarz (22)

......

2 0

Jedyny skuteczny - kostucha 20:23, 06.01.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Oto hejtOto hejt

0 0

Bakutilek Wysłany: Sro Lis 22, 2006 1:28; portal i-pila
Okoliczności publikacji w Tygodniku Nowym danych o losach synów Lemanowiczów.
14 kwietnia 2006 (Wielki Piątek) był wyznaczony przez Sąd Rejonowy w Wałczu na rozprawę w celu przesłuchania świadka śp. Waldemara Zielenkiewicza w sprawie, jaką wytoczył Romanowi Cieplińskiemu z Tuczna Henryk Stokłosa ze Śmiłowa, z art. 212 § 2 kk.
W oczekiwaniu na początek rozprawy, w której brałem udział jako osoba zaufania wyznaczona przez oskarżonego w trybie art. 361 kpk, a nie jak piszą, przedstawiciel Ruchu Przeciw Bezradności Społecznej, siedziałem na ławeczce w końcu korytarza, w pobliżu schodów awaryjnych przy sali rozpraw. Była też wolontariuszka RPBS przy rzeczniku praw obywatelskich.
Pojawił się Stokłosa, jak zwykle pachnący wysokogatunkowym alkoholem jako nośnikiem wyższych wartości aromatycznych, ze swoim redaktorem naczelnym Tygodnika Nowego Mariuszem Szalbierzem i paparazzo Przemkiem Janickim. Jak to ludzie z pewnego kręgu moralnego stanęli za załomem muru po drugiej stronie korytarza, odruchowo zabezpieczając sobie tyły i boki. O czymś gadali. W pewnym momencie Stokłosa wskazał gestem Ojca Chrzestnego na nas siedzących na ławeczce i polecił: dowiedzcie się, co robią ich dzieci! Przytaknęli skwapliwie, omal nie zderzając się głowami w uniżonym czołobiciu. Przypuszczam, że w razie zderzenia zdecydowanie wygrałby twardogłowy redaktor naczelny, który ma łeb jak brukiew pastewna, a paparazzo, to szczypiorek, bąbelek agrestu.
Oba pieski dziennikarskie przyjechały z zamiarem nagrania rozprawy. Przed wznowieniem rozprawy Sąd zapoznał się z pismem o dopuszczenie tuby propagandowej Stokłosy. Sąd stwierdził, że oskarżyciel prywatny na pierwszym posiedzeniu domagał się by rozprawa odbyła się z wyłączeniem jawności. Sąd przystał na wniosek oskarżyciela. Domaganie się obecnie udziału osób postronnych jest niedopuszczalne. Sąd nie wchodził w ocenę, czy ci pracownicy organu prasowego są na smyczy oskarżyciela, czy może reprezentują media niezależne. Sąd nakazał opuszczenie sali rozpraw, by można było przystąpić do procedury przesłuchania świadka. To kolejna kompletna klęska prezesa, właściciela, człowieka bez stałego zatrudnienia.

Pogonione z sali rozpraw pieski dziennikarskie Stokłosy: Mariusz Szalbierz i Przemysław Janicki natychmiast przystąpiły do czynności operacyjnych w celu rozpracowania szczegółów curriculum vitae progenitury Lemanowiczów. Mając do dyspozycji środki techniczne, archiwum Pasibrzucha, wywiadowców służb specjalnych pod wodzą szefa firmy patrolowej śp. Leona Wernera, pomoc przewąchiwacza, Honorowego Hakowego PRL Jacka Ciechanowskiego, zaczęli zapełniać nośniki informacji nikomu niepotrzebną wiedzą o ludziach, którzy nikogo nie zabili na przejściu dla pieszych i nie kupili domu od złodzieja ściganego listem gończym.
I to jest robota nienawistników a jej efekty, to tak zwany hejt.






















18:15, 15.02.2019


cała prawdacała prawda

0 0

Gówna się nie tyka 07:18, 08.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

love is lovelove is love

0 0

Zaś na portalu dzienniknowy jakiś dewiacyjny zboczeniec dobiera się do "hejterka jasia". Jest to objaw miłości inaczej a więc mówiąc wprost, projekcji inwersji seksualnej na posążek "Kameleon 2005" przyznany Januszowi Lemanowiczowi w marcu 2006 roku. Tyle czasu czekał zbok inwertowany. Nie mógł się doczekać, bo w sądzie okręgowym dowiedział się, że ma spadać. To chociaż zaliczyć zastępczo z apoteozą egzemplifikującą.
Posążek - statuetka nieco wyblakła, zdezelowana staniem przez prawie 13 lat. Podobno w Pile na Wyszyńskiego jest salon piękności kosmetycznej prowadzony przez osobę nieodpowiedzialną i lekkomyślną. Może by coś pomogła mimo wszystko na tę pokrakę? Chociaż tatuś w listopadzie 2006 przestrzegał, żeby nie puszczała się z kameleonami. Ale latka lecą a stary na saksach. 21:01, 14.01.2019

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

pytaczpytacz

0 0

czy się roschodzi o 10/30? 12:28, 01.02.2019


ech, rodzina!ech, rodzina!

0 0

Na portalu dzienniknowy.pl - regionalny portal informacyjny - był niegdyś topik: Kim jest Henryk Stokłosa? Od lat siedemdziesiątych do dziś.
Istnieje tam wpis usera ?Bil? z 9 października 2013 roku godz. 15:00:57. Oto jego treść: ?Stary Leman w forach grzebie a mu Korkmaz syna *%#)!& rozszerzyć i pogłębić te rozważania o zajęciach domowych różnych ludzi:
Mariusz ma jak zwykle w czubie, a wnuczka mu w duupie dłubie.
Marek choćby wychlał wódki nie zarucha, króciec krótki.
Późno znów wraca Beata, rżnie się w pracy stara szmata.
Rychu ma piękny grobowiec, wiadomo zgred i ormowiec.
Heniek Annę krzesłem wali a Juras czeka w oddali.
Córeczka płacze od rana, dawno nie była *%#)!& 19:56, 26.04.2019


Doświadczona Doświadczona

0 0

Wiedza o organizacji służby zdrowia uprawnia do rady aby korespondent "hejtowanie" z kłopotem zdrowotnym udał się do pana Noski ze swoim problemem "takiego *%#)!& Ten skieruje do chirurga plastycznego, androloga, ginekologa-położnika, seksuologa, psychiatry, proktologa, dentysty. Jednak najbardziej odpowiednia - zdaniem mojego znajomego recepcjonisty medycznego - niezbędna jest wizyta u wenerologa od syfa, rzeżączki, rzęsistka, opryszczki waginalnej. 23:42, 18.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

......

2 0

Gówna się nie tyka 15:29, 23.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

niezły numer ostatniniezły numer ostatni

1 0

Ostatnio pod sam koniec stycznia, przebywając tranzytem na ulicy Wawelskiej w Pile zaszedł żem do sklepu z wódką, piwem, pornosami, gazetami, miesięcznikami, papierosami, czipsami, soczkami itp.. Jest tpo sklep obok mięsnego Stokłosy. Zauważył żem styczniowy numer dzieła faktypilskie.pl. Oznacza to, że wychodzą, z trudem, z bólem. Wydawca (Mariusz Józef Szalbierz) zapodał tym razem pięć sztuk tego czegoś. O czym z miłością donosi kierowca międzynarodowych tirów. 12:25, 01.02.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

srracchulasrracchula

2 0

Zbieramy na wieniec dla hejtera. Przyłączcie się! 17:32, 01.02.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

badylarzbadylarz

0 1

O ile w tej inicjatywie wtóruje srracchula, niech w czynie partyjno-społecznym ossrra tę wiązkę. 02:00, 05.02.2019


Świecie i TworkiŚwiecie i Tworki

0 1

Może oni nie znają lekarza, ale lekarz ich zna. 01:58, 05.02.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

LicznikLicznik

1 0

W sobotę 9 lutego dalej jest pięć sztuk. 12:23, 10.02.2019

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

UKPPIWUKPPIW

1 0

Dziś to samo - pięć (5). 19:15, 13.02.2019


klijentkaklijentka

0 0

A więc Mariusz na pięć.
W sobotę na Wawelskiej w sklepie z wódką obok taniej jatki znowu pięć. Ktoś zagiął róg tego czegoś już w lutym i dalej jest zagięty. A to znaczy, że nic nie zeszło. Trzeba zabrać bo reklamodawcy się zbuntują. 18:21, 11.03.2019


my z wieżowcamy z wieżowca

0 0

Rozchodzi się ulotka jak spleśniałe bułeczki do zsypu. 12:42, 23.03.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA

Gramineae Gramineae

0 0

Wszystkie trawy, duże i małe

Otóż wiecie, rozumiecie,
Zebralim się wspólnie razem,
By porządek zrobić w świecie
Pod moim dzisiaj rozkazem.
Zacząć trza - wszystkim wiadomo,
Że tak powiem, od swych włości.
Dla splendoru "sua domo",
Dla potomnych, dla przyszłości.
Jam stokłosa, dobrze wiecie,
W całym kraju popularna.
Znana w gminie i w powiecie,
W pracy szybka i ofiarna.
Naukowcy mówią o mnie,
Że "Bromus erectus" - prosta.
Cieszy mnie to nieprzytomnie.
Skromna, a tak znana postać.
Miłosierna jestem, czuła,
Nie przejdę mimo, gdzie bieda!
Za innych flaki bym pruła,
Ja dam, gdy nikt inny nie da.
Drobny przykład - jeden z mnóstwa,
Pisze o tym prasa cała.
Przyrównują mnie do bóstwa!
Komu sława, temu chwała.
Bywam, często dość, w stolicy
Przez aleje mknę co rano,
Tomka w kącie z głodu kwiczy,
Rzuciłam jej ptasie guano.
Przy okazji, że tak powiem
Tomka, trawka to ponętna,
Zawróciło mi się w głowie
Pyłek spadł, trawka przerżnięta.
Choć to związek przypadkowy,
Czysty impuls, jakieś fatum,
Powstał z niego hybryd nowy,
Bromoxanthum odoratum.
Hola!, dość prywatnych wtrętów!
Choć zdradzę, tomka oścista
Jeszcze raz użyła wdzięków.
Znów zgrzeszyłem - oczywista.
Ach, któż stoi przy mnie blisko,
Komu płoną lica kraśne?
Uroczysko, dziwowisko,
Jędrna, jak racuchy przaśne?
Oto żona ma mietlica!
Zna ją cała okolica.
Rozkochana jest w higienie.
Przypadłość tę nader cenię
I uważam jakoś dziwnie,
Że nikt jej w tym nie prześcignie.
Dla przykładu kiedyś z rana
Przybyła grupa nieznana.
Nuż udawać dziennikarzy -
A to też narodek wraży.
Wbili w mietłę ciernie, szpony
Zaśmiecili mi salony.
Miła moja miotła mała
Tego już nie wytrzymała.
Raz ich plewką, raz ich kłosem
Za uszami i pod nosem
Wyczyściła szybko, składnie
Części przednie, części zadnie.
To jej cicha predylekcja
Dezynsekcja, dezynfekcja.
Raz w miesiącu ma też w planie
Regularne odszczurzanie.
W zapomnieniu, pół łodygi
Wetknęła panience w figi,
Alem kazał: spokój daj,
Bo wszystko idzie na kraj!
Sygnał wizji oraz głosu
Posyłają do kosmosu
I na żywo walą w masy
W nasze góry, pola, lasy!
Szpetnie cię posądzą szuje,
Że dziewczynę molestujesz,
Choć to dzisiaj jest na fali
Gdy się baba z babą wali.
Ha! do rzeczy moi drodzy.
Powiem tylko ku przestrodze
Uważajcie z kim gadacie.
Ten, co jest w odświętnej szacie,
Za filarem wciąż się chowa,
To turzyca życicowa.
Ochroniarzom wbił do głowy,
Że jest żytem turzycowym.
To tępaki, to bambusy,
W środku puste, rozum kusy,
Ale do mokrej roboty
Szybkie i sprawne, jak koty.
W taki sposób na salony
Wdarł się wcale nieproszony.
Wprawdzie też z jednoliściennych
Lecz nie z traw, a z turzyc dennych,
Porasta grunty torfowe,
A kłoski ma obupłciowe.
Fe, doprawdy, co za styl!
Wygląda jak jakiś szczyl;
Nos zadarty, włos w jaskółkę,
Skończył u Fullbrighta szkółkę.
Wiem, że agent. Jego ksywa
Carex jest. Tak się nazywa.
Towarzysz Agropyrona.
Niebezpieczny. Niech ja skonam,
Jeśli kłamię. Perz właściwy
Zajadły, podstępny, mściwy,
Z wierzchu skromny i milusi
Pod ziemią cię kłączem zdusi.
Trawa mocna, nie do zdarcia,
Używana na zaparcia.
Wiadomo stąd, czemu kaczki
Wiecznie rzadkie mają *%#)!& meritum, tak kochani.
Ja, stokłosa i ma pani
Wezwaliśmy wszystkie trawy;
Czas rozwiązać trudne sprawy.
W szczególności, moi złoci,
Sztab mój cały rok się poci
By powstała nazwa nowa
Dla stolicy, dla Śmiłowa.
Wszyscy niech się zastanowią
I swe propozycje powią.
Wtem mietlica: Ach mój miły,
To jest ponad moje siły
Poprawiać cię w ortografii,
Gadasz bzdury, jak Kadafi.
Choć tu tylko sami swoi
Tak bajdurzyć nie przystoi.
Popisz się rolniczą wiedzą,
Nie mów powią, lecz powiedzą.
Tak ozwała się mietlica
Jego wdzięczna przytulica,
Z blond czupryną w chałkę ciętą
Jak Gierkowa Stasia w święto.
A stokłosa: Zmiataj w pole,
Bo ci krzesłem *%#)!& poprawiać, popraw mietłę
A jak nie, to cię w pył zetrę.
Pójdziesz do utylizacji.
Nie pogłębiaj mej frustracji!
Zaraz biegnę do piwnicy
Tam porządek też być musi
Może czai się ząb koński,
Co do ziemi mnie przydusi.
Ach!, ząb koński, mocna rzecz to.
A i kolbę ma niegrzeczną
O rozmiarach - wstyd panowie-
Że mi sen to spędza z powiek.
A choć jestem trawką małą,
Postaram się wciągnę całą.
Wszak tymotka, też nie powiem
Ma końcówkę, co się zowie.
Tylko licha jest i tycia
Dla mnie cienka, nie do życia,
Choć w swej klasie małych trawek
Osiągnięcia ma ciekawe.
Wilgną usta, płoną lica,
Rozmarzyła się mietlica.
O, wyczyniec, ten łąkowy -
Bo jest jeszcze kolankowy-
Też kawaler zgrabny wcale
Krótszy niż tymotka, ale
Tęższy w sobie, mocny, męski,
Sterczą mu na boki rzęski.
Miałabym na niego chęć,
Lecz nie zdzierżę tylu rżnięć.
Wtem ozwała się kupkówka
Wrażliwa na czułe słówka.
Ach nie marudź, żeś dobita
Jestem rżniączka pospolita,
Pofigluję z wyczyńcami,
Z tymotką i włośnicami.
Każdy może ze mną pożyć,
Lecz marzę o pałce rogoży.
Cóż pomarzyć, kąsek łasy
Tylko, że nie z naszej klasy.
W tym kręgu uznano by to
Żem jest zwykłą sodomitą.
Kostrzewa krzyknęła głośno:
Stokłośno, tylko Stokłośno!
Odezwał się owies głuchy:
Dobrze znam kostrzewy ruchy.
Cwana, wredna podlizucha
Łazi stale w starych ciuchach
Z dziurą pośrodku spódnicy
Nie chce podpaść u mietlicy.
Teraz zabrał głos gospodarz:
Coś mała rozwiązań podaż,
Choć Stokłośno nieźle brzmiało,
To za płaskie, to za mało.
Wiem, że wszyscy mnie kochacie
W duserach się prześcigacie,
A szczególnie zaś kostrzewa.
Niechaj każdy się spodziewa,
Że gdy przyjmę jego myśl,
Do księgi go wpiszę dziś.
Księgi wielce zasłużonych
Dla mnie i dla mojej żony.
Dziś skończymy tę robotę,
I na polowanie potem.
Więc wymyślcie nazwę inną.
Perz zawołał: Śmierdzielinno!
Aż spieniła się mietlica,
Znana wszystkim przytulica:
Śmierdzielinno być nie może
Wyście chyba chorzy, Boże!
To jest kpina z pryncypała
Język byś mu pomieszała!
Rękę Carexa, znów czuję,
Ten zawsze szpilę wpakuje.
Perz, tyś trawą jest, czy sitem?
Pytam, kto obstaje przy tem,
Żeby nazwę tę zapisać
Do rozważań dalszych dzisiaj?
Nikt nie podniósł w górę wiechy,
Bo nikt nie chce dostać krechy.
Dodam wam: panowie, panie,
Trudne czeka nas zadanie;
Jedenaście głosek w słowie
Więcej, choćby padł, nie powie.
Kiedy jest sążniste słowo
Myli mu się ogon z głową,
Góra z dołem, z przodem tył,
Jakby tydzień ścieki pił!
Dla trawiastych gnój i ścieki
To jak okowitej rzeki,
Z żubróweczką sok jabłkowy,
Gin z tonikiem, drink rumowy.
Dlatego też nazwa krótka,
Czysta, jak woda i wódka.
O, Śmiardowo, proszę pani,
Czy to nazwa też do bani?
Rzekła trzcina pospolita,
Z czupryną jak lisia kita,
Której, spośród wszystkich gości
Miotła trzcinie wciąż zazdrości.
Więc z przekąsem jej odpowie:
Nie byłaś pewnie w Złotowie?
Dwa Śmiardowa, dobrze wiecie,
W złotowszczańskim są powiecie.
Jest złotowskie, jest krajeńskie,
I mazursko - też - warmińskie.
Nie działamy przecież my tu,
Dla mnożenia zbędnych bytów.
Nazwa krótka, oryginalna,
W brzmieniu miła, niebanalna
Pełna dobra, prawdy, prosta,
Godna, a zarazem ostra.
Och, mietlica znów na fali.
Pewnie ją ząb koński zwalił.
Wymowna, wiotka i giętka
W uczuciach zmienna i prędka.
Zamruczał śmiałek darniowy
Do krytyk zawsze gotowy,
Co właśnie wiechę swą czyścił
Z konopi indyjskich liści.
Konopia ma fart i ma gest
Chociaż jej nie ma, wszędzie jest.
Dobrą się tu cieszy sławą,
Zwą ją trawką, albo trawą,
Także haszysz i marycha.
Cztery nazwy, ja się skicham!
Choć cannabis nie gramineae,
Uważa się za rodzinę.
Wyobraźcie sobie szkraby
Kinderbal bez jointa trawy.
Dyskoteka, dancing, fajf,
Bez marychy, to nie lajf!
Mruczał dalej mętnie śmiałek
Szukając wkoło zapałek.
Zmniejsza nam się czasu połać,
Trza do pionu was przywołać.
Na wiatr niby narzekacie,
A marychę obłapiacie,
Co was kusi lepką śliną
Narkotyczną wydzieliną!
Zrobicie najpierw robotę
A figle i psoty potem.
Obsztorcował wszystkie trawy
Szef nerwowy, choć łaskawy.
Jam palczatka jest kosmata
Przeżyłam zimy i lata
I nie dam, żeby stokłosa
Ucierał mi dzisiaj nosa.
Jestem tutaj z własnej woli
Nie w roli jego roboli.
Powiem wam, jak być powinno:
Najlepsza nazwa - Padlinno.
Ja tak samo, daję słowo,
Lecz myślałam - Padlinowo!
Zawołała z końca grzędy,
Licząc na szczególne względy
Strzęplica piramidalna,
Z pretensjami i nachalna.
No! już propozycji szereg.
A jak zabrzmi Kadawerek?
Zadudnił przeciągłym basem
Rajgras rosnący pod lasem.
Makabryczne, niesłychane
U mnie rajgras masz przesrane.
I gdy się podkaszać będzie
Ciebie skoszą w pierwszym rzędzie.
Obruszyła się mietlica
Zalotnica, przytulica.
Kto przesrane ma?, nie tacy
Grozili mi już chojracy.
Ledwie sięgasz mi kolana
Stara miotło rozdeptana.
Nie chce mi się z tobą gadać
Wolę wyższe trawki badać.
Zaśmiał się rajgras szeroko
Do szczotlichy robiąc oko.
Ząbek koński na jesieni
W kiszoneczkę się przemieni
Kombajnować będą równo,
Od Jeziorek po Grabówno.
Wór kaczanów ci przyniosę
Nie licz raczej na stokłosę.
Bromus, bowiem, moje panie,
Od pań, woli polowanie.
Czysty wozduch, świat szeroki,
Szelest traw, siwe obłoki,
Idzie w las, ale się chowa
Na nawietrznej do Śmiłowa.
Wie z autopsji, że w Śmiłowie
Świat całkiem stanął na głowie.
Zawietrzna od lat zatruta,
Jak Kraków i Nowa Huta.
Nie właź w butach do mych marzeń,
To są różne klasy zdarzeń-
Wtrącił Bromus - moje panie
Jest miłość, jest polowanie.
A zupełnie inną rzeczą,
Współgrają, czy sobie przeczą.
Czytałem szlagier prawdziwy,
Że serce, to też myśliwy.
Samotny, jak w barszczu fasola,
Jak palma na rondzie de Gaulle'a.
Siedzisz sobie na ambonie,
Spojrzysz w pole, chuchniesz w dłonie,
Obserwujesz życie kniei,
Tępisz wnyki i złodziei,
Z kumplem znajdziesz trop ciekawy,
Pozałatwiasz różne sprawy.
Raz na przykład, to nie żart,
Zdarzył mi się taki fart:
Zdybał mnie chwast znany, w lesie,
I woła do mnie: prezesie,
Znajomi dziś dali mi znać,
Że nie masz gdzie mieszkać i spać.
Mnie wytną. Ja się nie boję,
A mam do zbycia ostoję,
Powierzchnia, i standard, i szyk,
Lecz jestem tropiony jak dzik.
Muszę ukrywać się w borze,
Gdy wpadnę, wiechę położę.
Szkoda, żeby taka chata
Przepadła na długie lata.
Albo, powiem jeszcze więcej,
Wpadłaby w niegodne ręce!
Widzę więc, taką obronę:
Ja ci chatę, ty mamonę.
Co?, mamonę, hola chwaście
Mam hektarów tysiącnaście
Mówię szczerze, *%#)!& mać,
Mam co jeść i mam gdzie spać.
Mnie już dużo nie potrzeba
Czysta woda, błękit nieba.
Niech pomyślę, nuż coś wskóram:
Bezdomna progenitura!
Ależ tak, mam też i dzieci
Muszą miejsce mieć na świecie.
Jak chcesz, możesz z nimi grać
Ja odpadam, choć mnie stać.
Dziecku sprawię wielką radość,
A i moralności zadość.
Zauważę jeszcze bystro,
Masz koszulkę *%#)!& z logo "Te i Pe".
Co to znaczy, *%#)!& go wie?
Jest klasyczna w swej prostocie.
Ty już jesteś na wylocie,
Więc, gdy aura ciut się przetrze,
Możesz biegać w samym swetrze.
Ta koszulka mi się przyda.
Tylko nie bierz mnie za Żyda,
Co w nieszczęściu ci pomoże
Tak, że nie daj Panie Boże.
Są to w części koszty akcji
Ułatwienia ci transakcji.
Szybko dzwonię na komórę,
Już ściągam progeniturę.
Rzekł mi chwast tępiony w kraju:
Nie masz chyba we zwyczaju
Z zagubionej duszy bratniej
Zedrzeć koszuli ostatniej?!
Zresztą, koszul mam bez liku,
Stoją w worku przy śmietniku.
Tu warunek: wszystkie twoje
Kiedy sprzedam ci ostoję.
Nadjeżdżają twoje zuchy.
Proponuję takie ruchy:
Załatwimy to za miedzą.
Tutaj wszyscy o mnie wiedzą,
Dawno glina i leśniczy
Sforę spuścili ze smyczy.
Sprawa szybko zakończona,
Zachwycona każda strona.
Tylko mietlica się złości:
Balang mniej będzie i gości,
Roztyje się bez sprzątania,
Jak arbuz na grządce, lub bania.
No!, dygresje precz do kąta
Już godzina jest dziesiąta.
Czas dyskusję podsumować,
Nazwę wybrać, księgę schować.
W niej już dawno zapisane
Imię trawy wam nie znane.
Śmiałek, co przy czarnym lulku
Pykał fajkę z haszu kulką,
Zaśmiał się szyderczym śmiechem:
Bromus - rzekł - masz u mnie krechę.
Po com jechał tyle świata
A ty robisz z nas wariata?
Nikt się chyba nie pogniewa
Kiedy powiem, że kostrzewa
Dawno wzięła całą pulę
Nagród, wpisów i w ogóle...
Pewnie dalej w ciemnym borze
Bzykasz z nią, gdy tylko możesz.
Ja tu szyję, ja tu kraję
I ja tu karty rozdaję.
Nie gadaj mi narkomanie
Jak mam prowadzić zebranie.
Wykluczam cię z całej sprawy,
Za szlaban, kmiotku ciekawy,
Zaperzyła się stokłosa
Z nerwów już całkiem bez włosa.
I głosem pełnym godności
Tak rzekła do reszty gości:
Więc, finis coronat opus.
Wśród wielu sporów i pokus
Ogłaszam, że zwyciężyła
Kostrzewa nasza przemiła.
Robota na dziś skończona
A nazwa jest ustalona!
?Stokłośno? jest adekwatna
Rytmiczna, mocna, udatna,
Prawdziwie męska, klasyczna,
Poważna, szczera, liryczna,
Skromna, bezpretensjonalna,
Piękna, jak gwiazda polarna,
Co drogę w nocy wskazuje.
Tak czuję, najmilsi, tak czuję.
Mógłbym jeszcze tak bez końca,
Ale po zachodzie słońca
Grzeczne trawki, wiedzą, że
Trzeba jeszcze wyspać się.
Muszę dodać sprawiedliwie,
Wcale temu się nie dziwię,
Przyszła pocztą expressową
Propozycja z nazwą nową.
W niej dwie opcje do wyboru
Z dużym poczuciem humoru:
Cygankowo, Cyganiewo.
Ot, rodzinnych sporów drzewo.
Pod uwagę była wzięta
Choć lista dawno zamknięta.
Projekt został odrzucony
Wbrew sprzeciwom mojej żony,
Co uparła się, jak wół
Bym się w jej uczucia wczuł.
Gdy zaczęła rzęzić, tupać,
Musiałem jej w łeb przyłupać.
Tak, więc czas już na zabawę,
Na herbatkę, winko, kawę.
Wtem zawiało od Śmiłowa,
Zarżał pies, zawyła krowa,
Pogubiły kury jaja,
Królik skoczył na buhaja,
Koty zżarły z marchwi nać,
Seler jął się z porem prać.
Koń z kobyłą z całej siły
W mysią norę się tryniły.
Kogut usiadł na traktorze,
Nuż majstrować przy motorze.
Świnki zamiast kopać nosem
Przemówiły ludzkim głosem:
Lues, syf - nieważne słowo -
Czy Stokłośno, czy Śmiłowo!
Zwiędły strute smrodem trawy
Perz przetrwał; koniec zabawy.
A Carex za pięć dwunasta
Dał nóżkę przez płot, i basta.
KONIEC
29 października 2004 r.
22:58, 24.03.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Le ManLe Man

0 0

Dzisiaj jest 14 kwietnia 2019. Za portalem i-pila podajemy dla przypomnienia: 13 lat temu w Wielki Piątek w Sądzie Rejonowym w Wałczu odbywała się sprawa karna spreparowana przez Henryka Stokłosę przeciwko Romanowi Cieplińskiemu, później przezywanemu w Internecie przez komilitonów Henryka Stokłosy przezwiskiem Tuczniak. Miał być przesłuchany Waldemar Zielenkiewicz, obecnie świętej pamięci. Na to przesłuchanie Stokłosa przywlókł dwóch swoich ludzi od propagandy: Mariusza Szalbierza - ówczesnego redaktora naczelnego Tygodnika Nowego i Przemysława Janickiego - fotoreportera redakcyjnego, w gwarze ludu określanego jako paparazzo. Mieli oni, według rozkazów swojego właściciela, nagrywać przebieg rozprawy. Jako ludzie podwładni przybyli wcześniej dla rozejrzenia się pokorytarzach i kiblach. Chwilę przed godziną wyznaczoną na przesłuchanie pojawił się oskarżyciel prywatny, Henryk Stokłosa. Jak zwykle elegancki, pachnący wysokogatunkowymi alkoholami - nośnikami wyższych wartości aromatycznych perfumeryjno-kolońskich. Wiadomo, robotę ma niepachnącą. Jako człowiek o wielkiej bystrości - do niedawna wielokadencyjny senator - zauważył dwie osoby, które według wcześniejszych ustaleń zostały dopuszczone do udziału w rozprawie. Stokłosa polecił redaktorowi i paparazzo, aby oni zabrali się za ustalenie, co robią dzieci tych dwojga. Rozprawa odbywała się, na wniosek Henryka Stokłosy, z wyłączeniem jawności. Przywleczeni przedstawiciele niezależnych mediów zostali pogonieni z sali rozpraw przez sędziego, kóry wyraził dezaprobatę, iż tak rozgarnięty były senator najpierw zażyczył sobie prowadzenia sprawy w trybie niejawnym a teraz chce utrwalać przebieg rozprawy, co jest sprzeczne z pierwotnym żądaniem. Moment wydania rozkazów o wszczęciu procedury inwigilacji przez służby przemocy Henryka Stokłosy, obywateli mu niewygodnych, jest odnotowany na portalu i-pila jako akt powołania GPS100 (grupy pościgowo - szpiegującej 100kłosy). Pierwszym hersztem tej struktury o ubecko-ormowskiej proweniencji został ówczesny redaktor naczelny Tygodnika Nowego, jako niezależnej od Stokłosy prasy o znaczeniu ponadlokalnym, a obecny redaktor naczelny i wydawca czegoś w rodzaju prasy-ulotki faktypilskie.pl i portalu internetowego o tej samej nazwie. Efekty tej wielostronnej, kilkuletniej inwigilacji można fizycznie poznać choćby w książce - wywiadzie z Henrykiem i Anną tw "Aleksandrą" Stokłosami - "W szponach władzy". Tekst opracował profesjonalnie stary zombi komuny Aleksander Radek posługujący się ksywą Kazimierz Posada a faktycznie Zbigniew Noska kryjący się za nic nie mówiącym pseudonimem (red) lub skrótowcem ZN. W tej książce znajduje się raport - relacja z podglądania obywatela, który poruszał się zieloną skodą Felicją PP 27208.
Mariusz Szalbierz przed sądem w Poznaniu ośmielił się podać, że chłopaki zamknęli portal i-pila, bo niejaki Bakutilek tak zaśmiecił wątki, których celem było opluskwianie Bakutilka, że nie dali rady i padli. Oczywiście nie można Szalbierzowi odmówić przywileju określania wypowiedzi Bakutilka, którego nie lubił, jako zaśmiecania. Róża na polu uprawy Cannabis sativa jest chwastem, czymś zbędnym, szkodliwym, a więc zaśmieca wygodne życie do góry duupą. Obecnie padł "Program o charakterze publicystyczno-satyrycznym Szydercy" na portalu - emanacji informatycznej Tygodnika Nowego - dzienniknowy.pl. Prowadzili go jako animatorzy i aktorzy Mariusz Szalbierz i Marek Barabasz. Wciąż przewija się Mariusz Szalbierz jako nienawistnik w stosunku do Bakutilka. Nienawistnik, to po szaliberzowemu hejter.

12:01, 14.04.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

chujtowaniechujtowanie

0 0

Klucznik IV
2011-04-22 21:37:33
Nie jest tak, że jeżeli Szalbierz coś ma - na przykład trąbę na koziej dupie - to inni odczuwają przymus posiadania tego, co ma Szalbierz. To jest urawniłowka, homo sovieticus. Mi wystarcza, co mam. Szalbierz nigdy tego nie osiągnie, choćby się starał jak najstaranniej. Po prostu Szalbierz nie jest z tego świata, co ja, ma umysł nieprzygotowany do rozwiązywania problemów, które ja rozwiązuję w mig. Dla mnie nie ma znaczenia, czy jest to świat lepszy, czy gorszy. Jest inny, nie można ich porównywać, bo nie ma takiej miary. Całkowicie zgadzam się z opinią, gdzie on mnie ma. Ma on ten organ, którym myśli, i na którym siedzi. Tylko mnie tam nie ma. On ma wiele w wielu miejscach, a szczególnie we flaszce.
Zbigg
2011-04-22 18:37:17
masz rację - Szalbierz ma. Ma swoją gazetę i swój portal. I pewnie Ciebie ma w duuupie, bo nic poza klepaniem w klawiaturę nie reprezentujesz
Klucznik III
2011-04-21 22:45:19
Ja sobie tak na luziku przypominam Szalbierzowi, gdzie jest jego miejsce w kontenerze ze śmieciami cywilizacji. Dla mnie nie jest konkurencją w czymkolwiek, bo jest z zupełnie innego świata, niż ja. Mógł się nie zabierać za rzeczy, które go przerastają, lub których nie rozumie. A Szalbierz dla chleba się zabierał przez kilka lat. Jego robota w TN była kwiatem antydziennikarstwa, redaktorzenia bez refleksji moralnej. Nabroił i ma.
f
2011-04-21 22:12:55
na boga, aleś ty *%#)!& Masz chyba Jeden Wielki Kompleks!
Klucznik II
2011-04-21 21:38:13
I bardzo dobrze, że zakuty, przynajmniej inteligencja mi nie odfrunie, jak się zdarzyło Szalbierzowi po kolegium z flaszką i sokiem grapefruitowym dla rozjaśnienia. Widocznie nie rozjaśniło wystarczająco, wyleciał. Bo z pustego nie naleje, ile może być w kartoniku litrowym?
tiger
2011-04-21 19:44:55
ej, klucznik, łeb masz zakuty i zardzewiały zamek
Klucznik
2011-04-21 19:32:27
Piękny mentalny Szalbierz. Choćby po to warto było otworzyć ten tytuł. Teraz, kiedy wszystko już wiadomo, kto jest kto, można zamknąć.
filon
2010-10-29 09:56:33
hahaha tez jest do bani
jan-da
2010-10-29 00:20:28
Papierowa prasa lokalna to powoli przeżytek. A już tygodniki, miesięczniki... które podają wiadomości z lekka przeterminowane, to kompletna porażka. Muszą wymrzeć jak dinozaury. Od dawna korzystam z lokalnych portali internetowych. Są po prostu szybsze.
hahaha
2010-10-28 20:00:03
tnowy się pieni ze strachu
beznadziejna
2010-10-27 16:13:16
beznadziejna jak red. szkoda kasy
alekradek
2010-10-27 16:07:10
to najlepsza gazeta w tym powiecie

2010-10-24 10:21:01
Już chciałem kupić tę gazetę, ale jeśli ona jest taka, jak poziom dyskusji w tym wątku, to tego nie zrobię
http://www.dzienniknowy.pl/fora/temat/591.dhtml
22:39, 14.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

max i lenamax i lena

0 0

Zbigg
2011-04-22 18:37:17
masz rację - Szalbierz ma. Ma swoją gazetę i swój portal. I pewnie Ciebie ma w duuupie, bo nic poza klepaniem w klawiaturę nie reprezentujesz

Szalbierz nie ma gazety, tylko ulotkę o nieregularnym okresie wydawania. Gazeta jest czasopismem, które musi się ukazywać nie manij niż dwa razy w tygodniu. Coś co się ukazuje około 10 razy w roku nie jest gazetą. Zbigg jest głupolem propagandy sukcesu za Gierka. 12:31, 12.07.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

o obyczajach nieobyco obyczajach nieobyc

0 0

Dnia 7 września 2016 r.

Sąd Okręgowy w Poznaniu w IV Wydziale Karnym – Odwoławczym po rozpoznaniu w dniu 7 września 2016 r. sprawy z oskarżenia prywatnego Leny Szalbierz-Witosławskiej i Maksa Szalbierz-Witosławskiego przeciwko Januszowi Lemanowiczowi, oskarżonemu z art. 216§2 k. k. w zw. z art. 12 k.k. i z art. 216§2k.k., na skutek apelacji wniesionych przez oskarżonego i jego obrońcę od wyroku Sądu Rejonowego w Pile z dnia 29 lutego 2016 r., sygn. akt II K 318/15, uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje Sądowi Rejonowemu w Pile do ponownego rozpoznania. Leszek Matuszewski Piotr Gerke Aleksander Brzozowski UZASADNIENIE Wyrokiem z dnia 29 lutego 2016 r., sygn. akt II K 318/15, Sąd rejonowy w Pile uznał Janusza Lemanowicza za winnego tego, że w Pile przy ul. Wawelskiej XX/1, na portalu internetowym www.dzienniknowy.pl, w wątku „Fakty Pilskie czy”, w dniu 12 grudnia 2013 r. o godz. 17:45:23, posługując się nickiem „kiszenie ogóra” oraz w dniu 14 grudnia 2013 r. o godz. 21:12:03, posługując się nickiem „rejestr Hiacynta”, zamieścił dwa wpisy, których treścią znieważył małoletnią Lenę Szalbierz-Witosławską – tj. przestępstwa z art. 216§2 k.k. i za to na podstawie art. 216§2 k.k. wymierzył mu karę 6 miesięcy pozbawienia wolności.
Tym samym wyrokiem oskarżony został uznany za winnego tego, że w Pile przy ul. Wawelskiej XX/1, na portalu internetowym www.dzienniknowy.pl, w wątku „Kim jest Le Man i dlaczego tak nienawidzi ludzi?”, w dniu 12 marca 2014 r. o godz. 10:51:41, posługując się nickiem „Placenta”, zamieścił wpis, którego treścią znieważył małoletniego Maksa Szalbierz-Witosławskiego – tj. przestępstwa z art. 216§2 k.k. i za to na podstawie art. 216§2 k.k. została mu wymierzona kara 4 miesięcy pozbawienia wolności. Orzeczone wobec oskarżonego kary na podstawie art. 85§1 i 2 k.k., art. 85a k.k. i art. 86§1 k.k. zostały sprowadzone do kary łącznej 8 miesięcy pozbawienia wolności, której wykonanie na podstawie art. 69§1 i 2 k.k. i art. 70§1 k.k. warunkowo zawieszono na okres 2 lat próby z jednoczesnym oddaniem oskarżonego na podstawie art. 73§1 k.k. w okresie próby pod dozór kuratora sądowego.
Oskarżony na podstawie art. 72§1 pkt 2 k.k. został też zobowiązany do przeproszenia małoletnich pokrzywdzonych poprzez umieszczenie w terminie 1 miesiąca *%#)!& się wyroku na stronie 3 drukowanego miesięcznika „faktypilskie.pl” oraz na portalu internetowym www.faktypilskie.pl przeprosin o określonej przez Sąd Rejonowy treści. Na podstawie art. 216§4 k.k. zasądzono od oskarżonego na rzecz Domu Dziecka w Pile nawiązkę w kwocie 2.000 zł. Oskarżony został też obciążony kosztami procesu (k. 95-96).
Apelacje od tego wyroku wywiedli: oskarżony oraz jego obrońca.
Oskarżony w apelacji własnej domagał się uniewinnienia go od zarzutów, które nie mają oparcia w faktach, a stanowią jedynie nieuprawnioną interpretację zapisów w internecie (k. 174-181).
Z kolei obrońca oskarżonego zarzucił błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, mający wpływ na jego treść, polegający na przyjęciu, że oskarżony zamieścił inkryminowane wpisy w sytuacji, gdy brak jest obiektywnych dowodów wskazujących, że zamieścił je Janusz Lemanowicz, a fakt, że komentarze pochodziły z adresu IP, który jest zarejestrowany na jego nazwisko, nie daje podstaw do przypisania mu odpowiedzialności karnej za przypisany czyn.
Ponadto obrońca zarzucił obrazę przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia, tj. art. 7 k.p.k. (poprzez przekroczenie granicy swobodnej oceny dowodów), art. 424§2 k.p.k. (poprzez brak wskazania w uzasadnieniu konkretnych okoliczności, na podstawie których sąd przypisał oskarżonemu wypełnienie znamion zarzucanego czynu) i art. 193 k.p.k. w zw. z art. 170§1 pkt 1 i 2 k.pk. Domagał się w związku z tym zmiany zaskarżonego orzeczenia poprzez uniewinnienie oskarżonego, ewentualnie uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania. Sformułował też wnioski dowodowe na okoliczność korzystania z internetu pod adresem IP należącym do oskarżonego przez inne osoby (k. 184-191).
Sąd Okręgowy zważył, co następuje:
Apelacje okazały się przynajmniej w części zasadne, jednak uchylenie orzeczenia w niniejszej sprawie wynikało też z innych względów, niż wyrażone w środkach odwoławczych.
Zgodnie z art. 439§1 k.p.k. Sąd odwoławczy ma obowiązek z urzędu – niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów oraz wpływu uchybienia na treść orzeczenia – badać, czy w sprawie nie występują wskazane w tym przepisie tzw. bezwzględne przyczyny odwoławcze. Jedną z takich przyczyn, wskazaną w pkt 9, jest zaistnienie jednej z okoliczności wyłączających postępowanie, określonych w art. 17§1 pkt 5, 6 i 8-11 k.p.k. We wskazanym w tym przepisie art. 17§1 pkt 9 k.p.k. mowa jest o negatywnej przesłance procesowej, jaką jest brak skargi uprawnionego oskarżyciela.
W sprawach z oskarżenia prywatnego uprawnionym oskarżycielem jest pokrzywdzony – to on może wnosić i popierać oskarżenia o przestępstwa ścigane w tym trybie (art. 59§1 k.p.k.). Gdy pokrzywdzonym jest małoletni, jego prawa wykonuje przedstawiciel ustawowy (art. 51§2 k.p.k.), a więc w praktyce przeważnie rodzic. To rodzic małoletniego może wnieść akt oskarżenia, o którym mowa w art. 487 k.p.k. i tylko akt oskarżenia wniesiony – a więc w praktyce: co najmniej podpisany – przez tę osobę wywołuje skutki procesowe w postaci istnienia skutecznej (ważnej) skargi uprawnionego oskarżyciela, jak też ma znaczenie dla oceny, czy w sprawie nie doszło do przedawnienia karalności przestępstwa (art. 101§2 k.k. i art. 102 k.k.).
Ewentualne ustalenie, iż akt oskarżenia został podpisany przez inną osobę, niż pokrzywdzony lub jego przedstawiciel ustawowy, oznacza, iż skarga nie pochodzi *%#)!& oskarżyciela i nie jest to brak formalny, który może być uzupełniony w trybie określonym w art. 120 k.p.k.
W niniejszej sprawie oskarżony na etapie postępowania pierwszoinstancyjnego sformułował zarzut, iż prywatny akt oskarżenia nie został podpisany przez oskarżycielkę prywatną, domagając się w związku z tym powołania biegłego grafologa (k. 77). Okoliczności tej druga strona wówczas zaprzeczyła, a postanowieniem z dnia 5 stycznia 2016 r. Sąd Rejonowy oddalił wniosek dowodowy oskarżonego o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego grafologa na okoliczność autentyczności podpisu przedstawicielki małoletnich oskarżycieli prywatnych pod prywatnym aktem oskarżenia, nie dopatrując się w kwestionowanym podpisie cech wskazujących na nieautentyczność, a poza tym wyrażając pogląd, iż wystarczającym jest, iż Milena Szalbierz-Witosławska stawia się na każdym terminie rozprawy, co oznacza, iż nieustannie popiera prywatną skargę.
Ten ostatni pogląd jest oczywiście błędny – zgodnie z przywołanym art. 59§1 k.p.k. oskarżyciel prywatny ma nie tylko popierać oskarżenie, ale też musi je wnieść, zatem wadliwa skarga (nie pochodząca od oskarżyciela) nie jest sanowana przez fakt, iż następnie uprawniony oskarżyciel działa w procesie.
Jeśli chodzi natomiast o trafność poglądu Sądu Rejonowego co do tego, iż akt oskarżenia w niniejszej sprawie został podpisany przez przedstawicielkę ustawową małoletnich pokrzywdzonych, to stwierdzić trzeba, iż w toku postępowania odwoławczego Sąd II instancji powziął w tym zakresie dodatkową wiedzę, która nakazuje zweryfikować pogląd Sądu meriti na tę kwestię. Prokuratura Rejonowa w Pile w ramach prowadzonego postępowania przygotowawczego pod sygn. 2 Ds. 433/2016 zwróciła się o udzielenie oryginału aktu oskarżenia w niniejszej sprawie, zaś przy piśmie z dnia 12 sierpnia 2016 r. udostępniła tut. Sądowi opinię grafologiczną z dnia 7 sierpnia 2016 r. Opinia ta kategorycznie wyklucza autorstwo Mileny Szalbierz-Witosławskiej odnośnie podpisu na prywatnym akcie oskarżenia w niniejszej sprawie.
W toku rozprawy odwoławczej w dniu 7 września 2016 r. Milena Szalbierz-Witosławska oświadczyła, iż to jej podpis widnieje pod prywatnym aktem oskarżenia. Trzeba też zauważyć, iż postępowanie przygotowawcze, w którym zaistniała przedmiotowa opinia, nie jest prawomocnie zakończone, a sama opinia z tej sprawy nie może być wiążąca dla Sądu II instancji. Jej treść nakazuje jednak przyjąć, iż w sprawie zachodzi co najmniej uzasadniona wątpliwość co do tego, czy akt oskarżenia pochodzi *%#)!& oskarżyciela. Usunięcie tej wątpliwości przy zaprzeczeniu przedstawicielki ustawowej małoletnich pokrzywdzonych wymaga przeprowadzenia na nowo postępowania w pełnym zakresie (dotychczas okoliczność ta nie była w ogóle przedmiotem badań Sądu I instancji, który oddalił wniosek dowodowy oskarżonego o powołanie biegłego grafologa bez przeprowadzenia jakichkolwiek czynności sprawdzających) w rozumieniu art. 437§2 k.p.k. in fine. Sąd II instancji wyraża pogląd, iż nie powinien samodzielnie czynić ustaleń co do autorstwa podpisu pod prywatnym aktem oskarżenia (przy braku wcześniejszego postępowania dowodowego na tę okoliczność przed Sądem I instancji), gdyż w ten sposób strony pozbawione zostaną możliwości zakwestionowania ewentualnych ustaleń faktycznych co do tej kwestii – wyrok Sądu II instancji nie podlega zwyczajnej kontroli odwoławczej, a ewentualna kasacja może być oparta wyłącznie na zarzucie rażącego naruszenia prawa. Dlatego też konieczne jest, by okoliczność autorstwa podpisu pod prywatnym aktem oskarżenia wyjaśnił Sąd Rejonowy.
Choć stwierdzenie powyższe z uwagi na treść art. 436 k.p.k. w zasadzie zwalnia Sąd Okręgowy od konieczności odnoszenia się do poszczególnych zarzutów apelacyjnych jako przedwczesnych (w razie stwierdzenia negatywnej przesłanki procesowej żadne postępowanie dowodowe nie może być prowadzone, tak więc najpierw trzeba wyjaśnić kwestię, czy w sprawie występuje skarga uprawnionego oskarżyciela, a dopiero w razie pozytywnego ustalenia w tym zakresie można będzie prowadzić postępowanie w celu potwierdzenia sprawstwa oskarżonego), to jednak względy ekonomiki procesowej przemawiają za zwróceniem uwagi na trafność jednego zasadniczego wątku apelacji, a mianowicie kwestii poprawności ustalenia przez Sąd I instancji, że to oskarżony jest autorem inkryminowanych wpisów.
W związku z tym wypada zauważyć, iż w części uzasadnienia Sądu Rejonowego poświęconej prezentacji poczynionych ustaleń faktycznych, znajdują się następujące ustalenia:
- ustalenie istnienia konfliktu między oskarżonym a Mariuszem Szalbierzem i stopnia pokrewieństwa między Mariuszem Szalbierzem a pokrzywdzonymi (akapit pierwszy),
- ustalenie, iż na portalu internetowym zamieszczone zostały określone wpisy (akapit drugi i trzeci),
- ustalenie w oparciu o wyniki sprawdzenia prokuratorskiego, iż wszystkie przedmiotowe wpisy zamieszczone zostały przez użytkownika sieci korzystającego z komputera o określonym numerze IP – z danych operatora tego adresu wynika, że adres IP przydzielono Januszowi Lemanowiczowi (akapit czwarty),
- dane osobopoznawcze oskarżonego (akapit piąty).

W powyższym stanie faktycznym nie zawarto ustalenia, że to właśnie Janusz Lemanowicz jest osobą posługującą się tzw. nickami, które wskazano w uzasadnieniu i że to on zamieścił inkryminowane wpisy. Być może jest to jedynie niefortunna redakcja uzasadnienia, jednak należy to wytknąć, bowiem jeśli Sąd uzasadnia wyrok skazujący, to w prezentacji stanu faktycznego powinny się znaleźć jasne odniesienia do konkretnej osoby, której przypisuje się sprawstwo określonych zachowań, a nie jedynie poszlaki, z których strony i Sąd II instancji mogą sobie co najwyżej wywnioskować, co autor miał na myśli.
Wnioskowania tego z pewnością nie ułatwia lektura dalszej treści uzasadnienia. Przy ocenie wyjaśnień oskarżonego Sąd Rejonowy ograniczył się do odnotowania faktu, iż oskarżony nie potwierdził autorstwa kwestionowanych wpisów, Sąd I instancji ocenił prawidłowość wywodów oskarżonego co do charakteru inkryminowanych wypowiedzi, natomiast co do ich autorstwa – odwołał się do danych pozyskanych z akt sprawy 2 Ds. 1310/14 Prokuratury Rejonowej w Pile, „z których to wprost wynika, iż przedmiotowe wpisy zamieszczone zostały na portalu za pośrednictwem komputera należącego właśnie do oskarżonego” (str. 4 – k. 122). Przy ocenie pozostałych dowodów dokonanej przez Sąd I instancji nie sposób znaleźć innych odniesień co do kwestii autorstwa oskarżonego odnośnie istotnych dla sprawy wpisów. Także w części uzasadnienia, w której dokonuje się tzw. subsumpcji („podciągnięcia” poczynionych ustaleń faktycznych pod obowiązujący stan prawny) ograniczono się do przytoczenia zarzutów stawianych oskarżonemu i stwierdzenia, że „zarówno sprawstwo, jak i wina oskarżonego Janusza Lemanowicza nie budzą wątpliwości”.
Z uzasadnienia Sądu Rejonowego wynika, iż jedynym, co w ocenie Sądu Rejonowego prowadzi do tezy, iż to oskarżony jest autorem wpisów znieważających pokrzywdzonych, jest ustalenie, iż to jemu przydzielono adres IP komputera, z którego zamieszczono te wpisy, a jedynym bezpośrednim dowodem na tę okoliczność są ustalenia prokuratorskie.
Choć apelacje nie artykułują wprost zarzutu obrazy art. 8§1 k.p.k., to jednak nie sposób nie zauważyć, iż proste odwołanie się przez Sąd Rejonowy do ustaleń innego organu i przyjęcie ich jako wiążących nie ma żadnego oparcia w treści tego przepisu.
Nie można też nie zgodzić się z zastrzeżeniami obrońcy co do braku znaku równości między ustaleniem, że na nazwisko oskarżonego zarejestrowano konto abonenckie u dostawcy usług internetowych i przypisano do niego określony adres IP a ustaleniem, że to właśnie oskarżony osobiście zamieścił wpisy o określonej treści na portalu internetowym. To ostatnie ustalenie wymaga bowiem co najmniej następujących ustaleń wstępnych:
- ustalenia kręgu osób, które mogą korzystać z komputera w mieszkaniu abonenta – tu: oskarżonego (lub wielu komputerów, ale także innych urządzeń mających dostęp do internetu, jak tablety, telefony komórkowe etc. – adres IP dostawcy internetowego dotyczy zwykle tzw. routera w mieszkaniu abonenta, urządzenie to umożliwia z kolei korzystanie z internetu wszystkim domownikom),
- ustalenia, że tylko konkretna osoba z tego kręgu w określonym czasie mogła korzystać z komputera.
Jeśli chodzi o pierwszą kwestię, to z wyjaśnień oskarżonego na rozprawie w dniu 10 listopada 2015 r. (k. 43v-44) wynika, że w domu ma 4 urządzenia podłączone do internetu, a wraz z nim zamieszkują: żona oraz syn i wszystkie te osoby korzystają z komputerów w jego mieszkaniu – także osoby postronne, tj. koledzy syna. Z wyjaśnień tych wynika także, oskarżony dysponuje wiedzą o kradzieży danych z jego komputera w roku 2012, natomiast za mało prawdopodobne należy uznać, iż dostęp do jego mieszkania miały jakieś inne osoby postronne.
Z uzasadnienia Sądu Rejonowego w żaden sposób nie wynika, by Sąd ten uznał powyższe wyjaśnienia za niewiarygodne. Także z przywołanych przez Sąd Rejonowy akt prokuratorskich w żaden sposób nie wynika nic, co podważałoby powyższe wyjaśnienia, przy czym trzeba podkreślić, iż jedynym dokumentem z tych akt, który wskazuje imiennie na oskarżonego, jest odpowiedź z ASTA-NET z 16.12.2014 r., z której wynikają dane adresowe osoby korzystającej ze wskazanego przez prokuratora adresu IP.
Jednocześnie stwierdzić trzeba, iż Sąd Rejonowy nie przeprowadził jakiekolwiek dowodu, z którego wynikałoby, kto faktycznie mógł korzystać z komputera czy komputerów w mieszkaniu oskarżonego. Nie ma tu żadnego znaczenia okoliczność, czy stosowne wnioski dowodowe w tym zakresie składał sam oskarżony, bowiem to nie on ma dowodzić swojej niewinności, lecz to jemu trzeba udowodnić winę.
W takiej sytuacji procesowej nie sposób dociec, na jakiej podstawie – przy braku jakichkolwiek czynności dowodowych i przy braku prezentacji jakichkolwiek ustaleń czy rozważań na tę okoliczność – Sąd Rejonowy doszedł do wniosku, że to właśnie oskarżony jako osoba, na którą zarejestrowano usługę internetową, logował się pod określonymi pseudonimami w określonych dniach na portalu dziennikowy.pl i zamieszczał tam określone wpisy (abstrahując już od kwestii, iż oskarżony kwestionuje, czy wpisy przedstawione przez oskarżycielkę odzwierciedlają rzeczywiste zapisy na ww. portalu oraz wskazuje na możliwość nieuprawnionego zmieniania treści wpisów przez osoby trzecie – vide jego pismo k. 62-68 – Sąd Rejonowy w ogóle do tej kwestii się nie odniósł).
Konstatując powyższe, Sąd Okręgowy doszedł do wniosku, iż wydany wyrok – niezależnie od stwierdzonego wcześniej uchybienia – także z tego względu nie może się ostać i także tu konieczne jest przeprowadzenie na nowo w całości przewodu sądowego na okoliczność tego, kto z urządzeń w mieszkaniu oskarżonego mógł zamieścić istotne dla sprawy wpisy na portalu internetowym. Także i tu brak wcześniejszych ustaleń Sądu I instancji wyklucza, by ustalenia takie mógł czynić sam Sąd odwoławczy.
Z tych wszystkich względów zaskarżony wyrok należało uchylić i sprawę oskarżonego przekazać do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Pile.
Przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Rejonowy w pierwszej kolejności zobowiązany będzie wyjaśnić kwestię autorstwa podpisu osoby wnoszącej prywatny akt oskarżenia w niniejszej sprawie. Konieczne będzie powołanie w tym celu biegłego w dziedzinie kryminalistycznych badań dokumentów, zaś dalsze czynności zależne będą od treści opinii biegłego i ewentualnych zastrzeżeń stron.
Jeśli Sąd Rejonowy dojdzie do wniosku, iż akt oskarżenia nie został podpisany przez Milenę Szalbierz-Witosławską, zobowiązany będzie postąpić zgodnie z treścią art. 17§1 pkt 9 k.p.k.
Jeśli natomiast w toku powyższych czynności potwierdzone zostanie, iż akt oskarżenia pochodzi od osoby uprawnionej, wówczas Sąd Rejonowy ponownie wyjaśni kwestię odpowiedzialności oskarżonego za zarzucane mu czyny z uwzględnieniem powyższych uwag. Sąd Rejonowy w szczególności rozpozna wnioski dowodowe o przesłuchanie Krystyny L. i Andrzeja L. (k. 187), a w zależności od wyniku przeprowadzonych dowodów oraz złożonych ewentualnie wniosków podejmie dalsze czynności, które potwierdzą bądź wykluczą autorstwo oskarżonego odnośnie wpisów na portalu internetowym, wskazanych w akcie oskarżenia.
👎😡
19:56, 04.08.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

LMLM

0 0

Była to więc rodzinna zmowa rodziny Szalbierzy (nomen omen) do doprowadzenia Lemanowicza na grunt więzienny. Wyrok Smyczyńskiego w I instancji opiewał na 10 miesięcy więzienia, co jest samo w sobie qurviosum i bestiarium wymiaru sprawiedliwości. Ale kiedy sam sędzia w uzasadnieniu wyroku pisze, że on bredzi, ględzi bez sensu a rozwlekle, to musimy zgodzić się poglądem, że postać sędziego jawi się jako horrendum wymiaru sprawiedliwości. Wygląda na to, że sędzia - niezależnie od braków intelektualnych - mógł być nagrzany a paliwa dorzucała rodzina Szalbierzy.
Należy przypomnieć, że w czasie rozprawy oskarżony domagał się, by sąd zapisywał wypowiedzi świadków i wyjaśnienia oskarżonego. Sędzia Smyczyński w pewnym momencie osiągnął stan bulwersacji i nakrzyczał, że on decyduje, co zapisać a jeśli strona będzie się domagać, to ją wywali z sali rozpraw. Całość przebiegu postępowania przed sądem oskarżony nagrał na dyktafon w telefonie komórkowym.
Po ostatecznym upadku oskarżenia wiadomo, że Milena Szalbierz Witosławska okazała się krzywoprzysiężcą Mariusz Szalbierz prowokatorem do wszczęcia postępowania sądowego, co ujawnił niechcący w innej sprawie VIII K 383/16 w sądzie rejonowym Poznań. Szalbierz tak pragnął wsadzić Lemanowicza do więzienia, że dopuścił się występku fałszerstwa dokumentu sporządzonego przestępczo dla celów sądowych. Nikt go za to nie ścigał i nie ściga. 11:38, 02.01.2020


REKLAMA
© faktypilskie.pl | Prawa zastrzeżone