Z Marcinem Bosackim, publicystą, byłym ambasadorem RP w Kanadzie, specjalistą stosunków międzynarodowych, kandydatek Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Kaja Kunicka
Panie Ambasadorze. Jest Pan spadochroniarzem? Przyjechał Pan do Wielkopolski startować w wyborach.
- Absolutnie nie, jestem stąd od zawsze, jestem rodowitym poznaniakiem, a to, że obecnie mieszkam w Warszawie jest sprawą drugorzędną. Tu skończyłem szkoły, studia, tu mieszka duża część mojej rodziny, tu spędzamy z żoną i dziećmi sporo czasu. Tu jestem w domu.
Pozostawmy kampanię. Nie mogę nie zapytać o obecną sytuację w Polsce. Od 2015 roku Polska zaczęła odbiegać od demokratycznych standardów, jakie wyznaczyła sobie ćwierć wieku wcześniej. Widzi Pan podobne precedensy w skali świata?
- Niestety tak. Najbliżej nas - jednym z przykładów jest Viktor Orban na Węgrzech, kiedyś przecież demokrata. Przyszedł do władzy po skorumpowanych i nieudanych rządach W przeciwieństwie do Kaczyńskiego, który nastał po rządach może nie idealnych, ale dość skutecznych. Orban od razu dostał ogromne poparcie i zasmakował w półdyktaturze rządów de facto jednopartyjnych i rządzi już dekad ę. Takich przykładów, na czele z Wenezuelą, jest bardzo dużo. Populizm i rządy twardej ręki, nie mówię tu tylko o prawicy, ale też lewicy, nie są czymś nadzwyczajnym.
Bliższa koszula ciału. To co robi prezes Jarosław Kaczyński wyznacza Polsce inne standardy, niż dotychczas występowały w naszej wciąż młodej i nieokrzepłej demokracji.
- Kaczyński z pewnością jest politykiem niestandardowym i - moim zdaniem - niestandardowo groźnym. Buduje sobie państwo swojej partii. Uważa, że wszystko jest pozytywne i dobre, a tymczasem wszystko się psuje. Od gospodarki po politykę zagraniczną, przez obyczaje polityczne. Widzimy, że korupcja rośnie, że następuje ogromna rotacja w spółkach państwowych. Wcześniej to naganne zjawisko również występowało, ale na dużo mniejszą skalę. Rotuje się funkcjonariuszy partyjnych za setki tysięcy złotych. Niektórzy zyskują nawet miliony złotych rocznie. Wszystko to są coraz bardziej standardy Wschodu, czyli Ukrainy za Janukowycza, czy bliskie Putinowi, niż standardom Niemiec, Francji, czy Skandynawii. A do tych standardów powinniśmy dążyć. Tak zresztą było między rokiem 1989 a 2015.
Panie Redaktorze, tym razem pytam jako dziennikarza. Telewizja Polska pełni jeszcze rolę publiczną, czy też jest stricte przybudówką jednej partii. Jak Pan, jako dziennikarz, patrzy na to co się dzieje w tzw. Telewizji publicznej?
- Pani redaktor, nie jestem dziennikarzem już prawie 10 lat.
Oj, dziennikarzem jest się chyba całe życie...
- No niech będzie, choć teraz bardziej czuję się dyplomatą i znawcą stosunków międzynarodowych. Oczywiście wiem o dziennikarstwie bardzo dużo, bo uprawiałem ten zawód równo 20 lat, nie licząc pisemek podziemnych. Mam znajomych i przyjaciół zarówno w niezależnych mediach, jak i też w mediach publicznych, w tym w imperium Polskiego Radia, które jest gdzieniegdzie troszkę lepsze, niż TVP, choć niewiele. Podobnie jest z Polską Agencją Prasową, coraz gorszą instytucją, która kiedyś była wyznacznikiem standardów dziennikarstwa.
Wracając do tematu - prezesa Jacka Kurskiego można porównać tylko do byłego rzecznika PRL-owskich rządów Jerzego Urbana, do nikogo innego. To co on zrobił z Telewizji Polskiej, zarówno z TVP Info, jak i Wiadomości czy Panoramy, jest absolutnie haniebne i będzie opisywane w podręcznikach dziennikarstwa jako totalne upodlenie tego zawodu.
Mocne słowa. Zwłaszcza jak na dyplomatę.
- Mocne, ale jak reagować na kłamstwa właściwie w każdym materiale. To czysta propaganda, zero informacji. Przykład? Relacja z sobotniego marszu Polska w Europie. Pokazywali w informacjach przez trzy godziny obrazek sprzed marszu, kiedy rzeczywiście było kilkaset, może tysiąc ludzi. Nie pokazali już na żywo tłumu 15, może 20, albo 30 tysięcy osób. Polskie Radio do 2015 roku zbliżone było do standardu BBC. W telewizji natomiast - z powodu ciśnienia politycznego - zawsze były tendencje, żeby być bliżej obecnie panującej władzy. Ale pamiętam jako rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych przez prawie trzy lata, że wytykano nam jakieś większe czy mniejsze błędy w informacjach, a my przejmowaliśmy się krytyką TVP i TVN. To zresztą były media, które najczęściej krytykowały polską dyplomację, czasem słusznie, a czasem absolutnie nie. Natomiast były to media absolutnie wolne. Spójrzmy na ówczesne statystyki. W programach publicystycznych i informacyjnych naprawdę był parytet. PiS miał trzydzieści kilka procent w wyborach, to tyleż miał udziału wśród zaproszonych do TVP Info czy TVP 1 gości. W tej chwili, uwzględniając choćby Kukiz`15, który moim zdaniem nie jest opozycją, czy polityków skrajnie prawicowej opozycji z prawej strony od PiS-u, to Prawo i Sprawiedliwość ma 80 procent zaproszonych gości, którym służą dziennikarze np. Gazety Polskiej czy W sieci. Cała reszta świata politycznego, która powinna mieć 60 czy 70 procent zapraszanych gości ma 20 procent. I to jest miara skali propagandy, którą uprawia publiczna TV z Jackiem Kurskim na czele.
Pańskiej kampanii towarzyszy żona, Katarzyna Bosacka. Jest najlepszym ambasadorem ambasadora?
- Żałuję, że z powodu licznych działań zawodowych nie może mi towarzyszyć cały czas. Moja żona jest nie tylko osobą znaną, ale przede wszystkim wspaniałą, która zna mnie jak nikt inny. Myślę więc, że rzeczywiście jest najlepszym ambasadorem ambasadora.
Dziękuję za rozmowę.
- Do zobaczenia 26 maja przy urnach.
Przydomowe magazyny energii – jak działają i kiedy się
s.agasyny lewackie ! tradycyjno katolicko gospodarstwo zbiera wyngiel i poli plastikiem,noco ! 😠
magazyny
14:09, 2026-06-02
Wynieśli Porzucka z samolotu. Kompletnie pijanego!
Czy autor tego doniesienia o stanie zdrowia Porzucka miał wiedzę o powodzie jego zachowania, czy miał przede wszystkim wynik badania alkomatem, którego nie było albo krwi? Nie ma możliwości ustalenia stanu opilstwa, czy piwka przez żurnalistę na odległość, choćby węch miał jak pies posokowiec. Jest przekleństwem cywilizacji postkomunistycznej w Polsce, że jakiś pismak z jakiejś gazeciny wydaje postanowienia o stanie delikwenta bez koniecznej wiedzy opartej na źródłach. 25 lipca 1982 o 1:30 zostałem aresztowany i przewieziony do izby wytrzeźwień, bo jakiś obsiurany milicjant sierżant Kamiński z komendy miejskiej milicji w Pile uznał, że jestem napiredolony wódką po dziurki w nosie. A przecież wcześniej czterej zomowcy nie dawali rady nic mi zarzucić. Kolegium do spraw wykroczeń litościwie ukarało mnie 1000 zł. Mój szef dr Grabowski w orędziu umoralniającym zwrócił mi uwagę na niestosowność picia alkoholi w stanie wojennym, po nocy, mimo że byłem na urlopie. Felczer z IW nawalony w sztok, nie badając aresztanta stwierdził: pjany!. Kolegium odwoławcze w urzędzie wojewódzkim nie mogło doprosić sierżanta Kamińskiego, żeby jako oskarżyciel pojawił się na rozprawie. Upłynęło pół roku i Kolegium umorzyło postępowanie. Nikt nie miał wiedzy, czy Lemanowicz był naejbany wódki sprawa upadła. Tak może być z Porzuckiem.
JA
13:26, 2026-06-02
Białośliwie: Dzień tolerancji i... łowców autografów
religii pedofil powie mu:nienawidź geja,LBGTa,Żyda,Niemca,Ruska,czarnego,śniadego,żóltego,obcego i innego i zawsze słuchaj pana ksiendza bo jak nie to panbozia się wku.wi !😠
a potem na lekcji
13:17, 2026-06-02
Przypomnij sobie, że byłeś/aś dzieckiem
Po co tak?
Ale
10:57, 2026-06-02
7 4
Świetny facet. Będzie nas godnie reprezentował. Powodzenia, Panie Ambasadorze!
2 6
"W Wielkopolsce jestem jak w domu". AHAHAHAHAHAHAHA. Co za bzdura!!!!!!!!!!!!!!!
0 0
Seks spotkania w pobliżu: www czatkobiet. pl
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu faktypilskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz