Sąd postanowił, że sprawa ma zostać przekazana „w celu przedłożenia dowodów - w tym dokumentów niezbędnych do rozpoznania niniejszej sprawy - w szczególności objętych decyzją szefa ABW w zakresie dokumentacji wytworzonej na temat sprawy poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary m.in. przez dawny UOP, oraz przedłożenia opinii dotyczącej odtworzenia zapisu nagrania rozmowy Anny D. z Ryszardem B., lub niemożnością takiego odtworzenia (Anna D. to jeden ze świadków w sprawie - PAP)”.
Mirosław R. ps. "Ryba" i Dariusz L. ps. "Lala" byli w pierwszej połowie lat 90. pracownikami poznańskiego holdingu Elektromis, którego działalnością interesował się Ziętara. Według ustaleń prokuratury, we wrześniu 1992 roku, oskarżeni - wraz z inną, nieżyjącą już osobą - podali się za funkcjonariuszy policji i podstępnie doprowadzili do tego, że Ziętara wszedł do samochodu przypominającego radiowóz policyjny. Następnie przekazali dziennikarza osobom, które go zabiły, dokonały zniszczenia zwłok i ukryły szczątki. Oskarżeni nie przyznają się do winy.
Proces Mirosława R. i Dariusza L. oskarżonych o uprowadzenie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie Ziętary toczył się przed Sądem Okręgowym w Poznaniu od stycznia 2019 r. W październiku 2022 roku sąd nieprawomocnie uniewinnił oskarżonych. Apelację od tego wyroku skierował do sądu II instancji prokurator, domagając się uchylenia orzeczenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania przez poznański sąd okręgowy.
W grudniu ub. roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok sądu I instancji uniewinniający dwóch oskarżonych, Mirosława R. i Dariusza L. i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Poznaniu.
Jarosław Ziętara urodził się w 1968 roku w Bydgoszczy. Był absolwentem UAM. Pracował najpierw w radiu akademickim, później współpracował m.in. z „Gazetą Wyborczą”, „Kurierem Codziennym”, tygodnikiem „Wprost” i „Gazetą Poznańską”. Ziętara zajmował się m.in. tematyką tzw. poznańskiej szarej strefy. Z tego powodu - jak wynika z ustaleń prokuratury - miał zostać uprowadzony i zabity. Ostatni raz Ziętarę widziano 1 września 1992 r. Rano wyszedł do pracy, ale nigdy nie dotarł do redakcji „Gazety Poznańskiej”. W 1999 r. Ziętara został uznany za zmarłego. Ciała dziennikarza do dziś nie odnaleziono.
(PAP)
ajw/ kcz/
Pilski hejter skazany prawomocnie!
to jedno wielkie hejterskie gówno💩💩💩💩💩
leman😡wicz
14:26, 2026-05-25
Pilski hejter skazany prawomocnie!
Wpis wyżej skazańca leman😡wicza, największego parcha internetu. Znów 1 bruzda pod ciśnieniem🔥
212 kk
13:39, 2026-05-25
Pilski hejter skazany prawomocnie!
Im dalej od wyroku z 13 X 2022, tym mam większe przeświadczenie, że był on skutkiem koteryjnej zmowy oskarżyciela z sądem w Pile i w Poznaniu. W pierwszym rozdaniu sprawa została w sądzie pilskim umorzona z powodu formalnego, przekroczenia terminu do wniesienia oskarżenia. Oskarżyciel Szalbierz, który jak podawał pilnie śledzi, co się dzieje w sieci, przez ponad rok nie zauważył. Sąd uznał, że gapiostwo wielkiego redaktora z małej wiochy jest wartością pozytywną, co automatycznie skutkuje olaniem terminu regulowanego przez prawo. W dodatku sąd w Poznaniu pochylił się z troską nad zeznaniami niekumatych świadków, Chlebka i Wachowskiej, pełnych wdzięczności dla Szalbierza za pomoc w formułowaniu pism urzędowych. Jest wyjątkową *%#)!& światowego formatu, że kumaty Szalbierz nie zakumał a niekumaci wieśniacy zakumali. Sąd odwoławczy ucieleśniony w sędzi Justynie Andrzejczak wydał salomonowy wyrok o skierowaniu do ponownego rozpoznania w pierwszej instancji. Sprawa dostała się w ręce ludzi wielbicieli dyktatury wyposażonych w totalną władzę zdefiniowaną przez Kisielewskiego w roku 1968 a podkreśloną przez Gomułkę po wydarzeniach marcowych z uszczegółowieniem, że władza dostała się w ręce ciemniaków. Za to Kisielewski oberwał w ryj od nieznanych sprawców ze służby bezpieczeństwa. Ci ludzie, to układ mafijny pilski z wykonawcą w osobie Płóciennika, który powinien być wyłączony. Płóciennik wysyłał wezwania do miejsca, gdzie nieborak Lemanowicz nie mieszkał od lat. To jest wygodne, bo można wyrokować w ciszy spokoju cmentarnego zamiast użerać się z oskarżonym. Maciej Płóciennik jest najprawdopodobniej udziałowcem miejscowego układu zamkniętego. Płóciennik już raz orzekał przeciwko Lemanowiczowi a jego orzeczenie zostało w apelacji zmiecione w 4/5. Toteż mógł mieć długie zęby na Lemanowicza. Ale nie doszło do wyłączenia, skazal. W apelacji poszedł w bój Mariusz Sygrela. W swoich rozważaniach, dla ocalenia oskarżenia uznał, że można 6 października 2020 posłużyć się w sprawie dowodem, który pojawił się 18 listopada 2020. W niedbalstwie rutyny i lekceważeniu inteligencji skazańca w uzasadnieniu na piśmie podał fałszywe do bólu włosów łonowych dane jednego ze świadków. Na wniosek o naprawę fałszu dostał nieborak skazaniec odpowiedź od prezesa sądu okręgowego, że co napisze sędzia jest święte i nie może być zmienione w ramach zwyczaju uszanowania rzeczy osądzonej. Skazaniec zwrócił się do prokuratury o zbadanie, czy został naruszony artykuł 231 kk. Prokuratura olała i oprykała wniosek skazańca. Zostało, że Kamil Ceranowski, to Robert Cyranowski. Jednocześnie autor uzasadnienia na piśmie narobił błędów ortograficznych, co świadczy o jakości dyplomów wyższej uczelni prawniczej i sprawności umysłowej sędzi, którego robota polega na użyciu praktycznym języka ojczystego.
Nieborak skazaniec
13:32, 2026-05-25
Dzieci postrzelają na Hubertusie
dzieci powinny być trzymane jak najdalej od zabawek do zabijania ! 😡
skandal !
13:30, 2026-05-25
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu faktypilskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz