Felietony

Zamknij

Majówka na wsi, czyli wsi spokojna, wsi wesoła

Antoni Styrczula Antoni Styrczula 17:01, 02.05.2026 Aktualizacja: 17:02, 02.05.2026
Skomentuj Majówka na wsi, czyli wsi spokojna, wsi wesoła Zbiór lawendy z mojego ogrodu

Wiele lat temu uciekliśmy z Warszawy na wieś. Do Sadowej blisko Łomianek. Na skraju Puszczy Kampinoskiej, a właściwie w jej granicach. I gdyby ktoś mi zaproponował przeprowadzkę do apartamentu w Warszawie, musiałby mi sporo zapłacić.

Nienawidzę dużych aglomeracji i to mnie łączy z Mongołami i Gandhim.

Z tym, że oni je burzyli, ja do nich nie jeżdżę.

Chyba, że do lekarza.

Odstręczają mnie smród spalin, hałas i gigantyczne korki oraz tłumy ludzkie, pędzące w każdą możliwą stroną.

Tam czuję się jak anonimowy trybik w gigantycznej machinie.

Na wsi jestem "panem na włościach".

Mam swój kawałek ogrodu, ptaki rajcujące od rana do nocy. A od wiosny do jesieni, za oknem, zieloną ścianą lasu. Dęby, brzozy, topole, wiązy itd.

A zaraz za domem, na leśnych polanach, kobierce kwiatów. Przylaszczek, kocanek, żmijowców, fiołków i anemonów czyli zawilców.

Wokół dobrych sąsiadów, na których sąsiedzką pomoc mogę liczyć i pogaduchy przy płocie, które stały się już naszym rytuałem.

Czasami "skapnie" mi nawet kawałek ciasta upichconego przez sąsiadki.

U nas czas płynie wolniej jak w mieście.

Każdą porę roku odczuwa się namacalnie, bo przyroda wręcz wlewa się w oczy zmieniającymi się barwami, a uszy wypełniają się jej śpiewem.

Niekiedy, nawet gdy jeszcze zawodowo pracowałem, szedłem na taras, kładłem się na ciepłych deskach plecami i gapiłem się w niebo.

Moją ulubiona zabawą było wybieranie sobie jakiejś chmury i śledzenie jej wzrokiem, aż się rozpłynie lub połączy z inną.

Już po kilku minutach obserwacji następowało totalne wyciszenie.

Słyszałem tylko bicie swego serca, śpiew ptaków i dalekie odgłosy wsi, jakbym na uszy nałożył słuchawki.

Na moim skrawku ziemi mogę też robić co chcę.

Oczywiście w granicach rozsądku i dbałości o komfort sąsiadów.

Nikt mi nie zwróci uwagi, że depczę trawnik lub palę ognisko.

Nie ma reguł zachowania ustalonych przez wspólnotę mieszkańców czy pijackich, głośnych orgii u sąsiada obok.

Reguły są, ale jakby same z siebie, wynikające z troski o dobrostan sąsiadów.

Niepisane, bo i po co.

I gdy kiedyś ktoś ze znajomych mnie spytał, gdzie się wybieram na majówkę lub długi weekend, odpowiedziałem - "nigdzie".

Bo wszystko mam u siebie.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu faktypilskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%