Skąd wziął się pomysł zorganizowania festiwalu „Bukowińskie Spotkania”?
Prosto z moich zainteresowań. Jako etnografa najbardziej interesowały mnie styki, pogranicza kultur. W 1987 roku spotkałem się z grupą ludności przesiedlonej z Bukowiny do Polski. Było to na przeglądzie folklorystycznym ówczesnego województwa pilskiego w Krajence. Na scenie pojawiła się grupa osób z Jastrowia, która śpiewała piosenki. Po występie poszedłem za kulisy. Dowiedziałem się, że są to ludzie urodzeni na Bukowinie. Podpowiedziałem im trochę inny repertuar i panie zaczęły śpiewać po bukowińsku. Zaproponowałem im też wyjazd na Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. Tam spotkaliśmy się z grupą Bukowińczycy spod Ślęży, koło Sobótki.
Wówczas - a dokładnie 27 czerwca 1987 roku o godzinie piątej rano - obiecałem im, że za rok zrobię bukowiński festiwal. Niestety, pojawiły się duże trudności, by zorganizować go już w 1988 roku. Udało mi się jednak nawiązać kontakty z Bukowińczykami rozsianymi na Ziemiach Zachodnich, głównie na Dolnym Śląsku i w Lubuskiem, i w 1989 roku rozpoczęliśmy przygotowania do pierwszej edycji festiwalu w roku 1990.
Początkowo festiwal miał być prezentacjami bukowińskich Polaków mieszkających w Polsce. Jednak nawiązane kontakty sprawiły, iż doszedłem do wniosku, że nie można festiwalu ograniczać tylko do Polaków, albowiem są oni jedynie fragmentem ukształtowanej przez pokolenia całości funkcjonującej na Bukowinie. To zresztą wypływało wprost z rozmów ze starszymi Bukowińczykami. Mówili: - Przecież my tam sami nie byliśmy, tworzyliśmy wspólnotę z innymi narodowościami.
Kiedy po raz pierwszy zobaczył Pan na własne oczy Bukowinę?
To było na początku 1990 roku. Pojechałem tam nawiązać kontakty z instytucjami kultury i zespołami. W północnej części był jeszcze sowiecki Sojuz, na południu kilka miesięcy wcześniej upadł reżim Ceausescu. Zespołów polskich nie było, co najwyżej jakieś nieśmiałe próby nawiązania do tego, co funkcjonowało przed wojną.
Nie pojechałem tam jednak w ciemno. Wiedziałem, którą miejscowość muszę odwiedzić, co zobaczyć, do kogo chciałbym dotrzeć. Jednak najważniejsze było to, że jechałem tam z konkretną propozycją. Czułem, że jeżeli ona okaże się dla bukowińskich nacji interesująca, jeśli pokonają problemy finansowe, to pojawi się szansa na zbudowanie czegoś trwałego pod szyldem „Bukowińskie Spotkania”.
Zaczęliśmy tworzyć festiwal w Polsce, zarazem wspierając działające u nas zespoły Polaków z Bukowiny. Jednocześnie próbowaliśmy reanimować życie polonijne na Bukowinie - tej północnej, i tej południowej. To doprowadziło w efekcie do pierwszej edycji festiwalu w 1990 roku. Uczestniczyły w nim grupy polskie z kraju, a było ich wówczas siedem, była jedna grupa polonijna z Rumunii, dla której był to absolutny debiut, oraz jeden zespół ukraiński z Czerniowiec. To było takie złapanie przyczółków, pierwszy sygnał do szerszych działań.
W następnym roku na festiwalu pojawił się zespół polonijny z Ukrainy, były dwa zespoły polonijne z Rumunii, przyjechały grupy rumuńskie i ukraińskie. Wszystko to udało się zbudować nie na zasadzie rozmów przy „zielonym stoliku”, ale na bazie bezpośrednich kontaktów z Bukowińczykami.
Jesienią 1990 roku pojechaliśmy na Bukowinę z taką rodzinno-towarzyską wyprawą folklorystyczno-etnograficzną. Zabraliśmy dwa zespoły z Polski, opracowaliśmy program i prezentowaliśmy go we wszystkich najważniejszych miejscowościach zamieszkałych przez Polaków. Koncertowaliśmy też dla Rumunów i Ukraińców pokazując, jak wiele elementów w tradycjach polskich jest bliskich Bukowińczykom, że są tam zapożyczenia z tradycji ukraińskich, rumuńskich, niemieckich i innych nacji. To spowodowało zainteresowanie festiwalem pozostałych narodowości z historycznej Bukowiny. Każdego roku przybywało nas więcej, zaczęli przyjeżdżać Węgrzy, Rosjanie staroobrzędowcy, Niemcy, Słowacy. I w takiej formie funkcjonowaliśmy do 1998 roku.
Ukoronowaniem naszych działań było to, że w 1999 roku jubileuszowa, 10. edycja festiwalu odbyła się po raz pierwszy na Bukowinie. Po edycji polskiej pojechaliśmy z prezentacjami do Rumunii, a stamtąd prosto na Ukrainę, do Czerniowiec, dawnej stolicy Bukowiny.
Od tamtej pory kołem napędowym imprezy jest podtrzymywanie tradycji bukowińskich w ich pełnym wymiarze narodowościowym i etnicznym. W 2000 roku do projektu dołączyli Węgrzy. W 2003 roku po raz pierwszy zorganizowaliśmy festiwal na Słowacji, gdzie „Bukowińskie Spotkania” gościły przez siedem lat w Turczańskich Teplicach. Była też edycja niemiecka - w Monachium i Augsburgu - oraz trzyletni epizod mołdawski, podczas którego prezentacje odbywały się w Kiszyniowie.
Festiwal to coroczny przegląd zespołów bukowińskich, ale przecież formuła festiwalu nie ogranicza się tylko do prezentacji folkloru z Bukowiny…
Prezentacje zespołów to tylko fragment naszych działań. Najistotniejsze jest to, aby festiwal współuczestniczył w funkcjonowaniu regionu wieloetnicznego. Stąd różnego rodzaju przedsięwzięcia wynikające z kompleksowego potraktowania Bukowiny: badania etnograficzne, językoznawcze, projekty środowiskowe.
W te badania angażują się naukowcy z Polski, Ukrainy, Rumunii, Węgier, niekiedy także z innych rejonów Europy. Efekt ich pracy to konferencje na uniwersytetach w Czerniowcach na Ukrainie i Suczawie w Rumunii, prelekcje, wykłady, panele dyskusyjne, spotkania z etnografami, historykami, czasem literatami, poświęcone różnych grupom narodowościowym. W miarę naszych możliwości dążymy do tego, by były to działania prowadzone systematycznie, a nie okazjonalnie. Jeśli koncentrowalibyśmy się tylko na samym folklorze, to myślę, że ten festiwal dawno już przestałby istnieć. Poza tym, gdyby nie był on efektem żywych tradycji, to nie byłoby podłoża do kontynuowania tego projektu. To wszystko musi się zazębiać, to jest wielka machina, która nazywa się Bukowina.
Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na organizację festiwalu?
To jest rzeczywiście duży problem, szczególnie dla naszych partnerów z Czerniowiec. Co prawda tamten rejon nie jest tak często niepokojony działaniami wojennymi, ale zdarzyło nam się, że na koniec prezentacji ogłoszono alarm dronowy i musieliśmy przerwać występ.
Niestety wojna spowodowała duże roszady w składach zespołów, szczególnie w ich części męskiej. Młodzi mężczyźni trafiają front, inni nie otrzymują pozwolenia na wyjazd z Ukrainy. To mocno komplikuje działania zespołów, niektóre nawet zmuszone były zawiesić swoją działalność. Ale te dominujące grupy, głównie pieśni i tańca, pracują i starają się być w miarę aktywne, dzięki czemu będziemy je gościć także w Jastrowiu i Pile.
Co przez te lata jest wiodącą ideą „Bukowińskich Spotkań”?
Przede wszystkim integracja kolejnych pokoleń Bukowińczyków. To przyświeca festiwalowi od samego początku. W tym roku w polskiej edycji, ale też i węgierskiej, będziemy mieli dużo zespołów złożonych z młodych ludzi. Dla nich to jest to bardzo ważne – by mimo barier językowych być razem, by spotykać swoich rówieśników z innych krajów. To zarazem dowód i na przekaz pokoleniowy, i na siłę przyciągania grup bukowińskich. Starsze obecnie osoby, które kiedyś w tych spotkaniach wiodły prym, dziś pełnią funkcje swoistych strażników bukowińskich tradycji, przychodzą na próby, doradzają... To naturalne przekazywanie pokoleniowej „pałeczki” napawa optymizmem, że kontynuacja tych tradycji nie jest zagrożona.
Podczas festiwalu staramy się łamać granice między publicznością a wykonawcami, dlatego po prezentacji zespołu zaczyna się zabawa z udziałem widzów. Interesuje mnie to, aby pokazywać im tradycje folkloru bukowińskiego zaczerpnięte prosto ze źródła. Dlatego ten festiwal nigdy nie będzie prezentowany w miejscach, gdzie nie ma tego autentycznego środowiskowego podłoża.
Od paru lat - zarówno w Jastrowiu, jak i w Pile - dodatkową atrakcją są widowiska folklorystyczne oparte o tradycje Nocy Świętojańskiej. No i „Smaki Bukowiny”, które organizujemy naprzemiennie w tych miastach. To okazja do poznania i posmakowani dziedzictwa kulinarnego górali bukowińskich. W tym roku „Smaki Bukowiny” otworzą festiwal w Jastrowiu.
Co uważa Pan za najważniejsze w tak długim trwaniu festiwalu?
- Od początku jego podwaliną było wspólne zaufanie. Bo można wymyślić najpiękniejsze koncepcje tego, jak być razem, ale jeśli nie ma w tym ducha, nie ma chęci, nie ma żywego przykładu, to projekty takie tylko ładnie brzmią i nic więcej z tego nie wynika. Mnie w „Bukowińskich Spotkaniach” interesuje ten niesamowity styk nacji, żyjących obok siebie na niewielkim terenie, i związany z tym społeczny i kulturowy fenomen. Chcemy zrobić wszystko, żeby ten pokoleniowy przekaz nigdy się nie zagubił.
A czym po tylu latach Bukowina jest osobiście dla Pana?
- Jest to moja wielka zawodowa przygoda. To prawdziwa fascynacja, która trwa już od tylu lat i która na zawsze we mnie pozostanie.
Dziękuję za rozmowę.
Pilski hejter skazany prawomocnie!
Ja bym chciała dowiedzieć się, dlaczego pierwszy wpis z godziny 14:44 z 13 października 2022 został wyautowany, wywalony? Czy zawierał wulgaryzmy, pomówienia? A może był niewygodny dla Mariusza 😡Szalbierza, który się zameldował na portalu jako jego twórca, właściciel mogący wszytko w tym miejscu? To wygląda jak sowieckiego chowu cenzura prewencyjna. Tatuś z grobu macha wirtualną pałą ormowską w pozdrowieniu dla form i metod pracy typowo partyjnej pezetpeerowskiej. Ciekawe, czy tatuś 1940 był, oprócz ormowszczyzny, aktywistą partii marksistowsko - leninowskiej z Biurem Politycznym w Warszawie Nowy Świat 6/12.
политбюро
14:13, 2026-06-19
Piła: Marsz dla życia
do egzekucji !🤣
od poczęcia
13:51, 2026-06-19
Półtora miliona złotych na nowe technologie w szkołach
przedstawi wam wszystkie dobrodziejstwa wynikające z przynależności do WNP !
jak wróci PiS
13:25, 2026-06-19
Szpital w Pile ma dwie nowe karetki
Sorki ale mam rente na łeb i czasami mi odwala. Od tygodnia nie biore tabletek.
TpmRajder
11:02, 2026-06-19
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu faktypilskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz