Zamknij
REKLAMA

Chodzieskie Astry, które zakwitły jazzem...

09:21, 07.07.2020 | msz
Skomentuj
REKLAMA

Minął rok od śmierci Wiesława Wasielewskiego, przez pół wieku szefa Klubu Miłośników Muzyki "Astry" oraz dobrego ducha Warsztatów Jazzowych w Chodzieży.

We wstępniaku do jubileuszowego wydawnictwa "Astry - pół wieku trwania i grania 1968-2018" Wiesław Wasielewski zwrócił się do "astrowiczów", melomanów i przyjaciół:

"Byłem zdany na zainteresowanie się muzyką poprzez wpływ mego ojca - Leona. To on przed wojną położył podwaliny chodzieskiej orkiestry, którą prowadził. Dzięki niemu zresztą przetrwał dorobek tej orkiestry - partytury nutowe, które podczas okupacji z pewnością zniszczyliby Niemcy w ramach walki z polskością.

Na początku lat sześćdziesiątych ojciec kupił bardzo dobre radio "Stradivarii 2" z UKF. Chodziło o ściąganie z zagranicy takiej muzyki, której nie było w polskich stacjach. Ale pojawił się problem, bo wówczas nie było u nas przekaźników UKF – nadawał tylko Program 1 na długich i Program 2 na średnich falach. Wspólnie z ojcem zbudowaliśmy pięciometrową antenę i postawiliśmy ją na stromym dachu domu. Ojciec słuchał audycji z muzyką klasyczną ściąganych ze Szwecji i Niemiec, a ja odkryłem stację Luxemburg. Szybko okazało się, że także moi koledzy zaczęli szukać nowej muzyki na tych kiepsko dochodzących do Polski falach krótkich. Wychowałem się na audycjach z tego właśnie radia. Nie było u nas wtedy żadnego innego dostępu do pojawiającej się właśnie muzyki big beatowej, a z muzycznych pism wydawano tylko Jazz i Radar.

W pamiętnym 1968 roku spora grupa miejscowych pokończyła szkoły i wróciła do Chodzieży. Trzeba było jakoś życie sobie zorganizować… Dużo rozmawialiśmy o muzyce, dzieliliśmy się zdobywanymi informacjami. Stwierdziliśmy, że fajnie byłoby spotykać się na zasadach bardziej zorganizowanych. I tak utworzyliśmy Klub Miłośników Muzyki "Astry", którego zostałem prezesem. Bardzo nam pomógł Zenon Gośliński, który był wtedy dyrektorem MDK. Przygarnął nas, dał nam pomieszczenie, pozwalał robić imprezy, koncerty, dyskoteki. Powstały sekcje big beatu, rhythm'n'bluesa  i jazzu. Co tydzień jedna z nich przygotowywała tematyczną prezentację. Trzeba było włożyć wiele wysiłku, by zebrać informacje i nagrania wybranego zespołu. Bardzo mile to wspominam".

Cały artykuł już za kilka dni w nowym numerze naszego miesięcznika.

(msz)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%