Wyobraź sobie, że jesteś w muzeum Toulouse-Lautreca w Albi, jego rodzinnym mieście. Podziwiasz obraz "Autoportret w lustrze", przedstawiający francuskiego postimpresjonistę, namalowany w manierze charakterystycznej dla tego kierunku. Kolorowe plamy oddające raczej nastrój malarza w chwili, gdy go malował, jak faktyczny wizerunek. Chwile kontemplacji przerywa brutalnie komentarz innego odwiedzającego. Słyszysz, że był niski. Miał zaledwie 142 cm wzrostu. Do tego pił na umór oraz odwiedzał burdele, gdzie zaraził się kiłą. Na którą zresztą zmarł.
Myślisz sobie, co ma piernik do wiatraka? Wartość artystyczna obrazu do życia malarza? To dwa różne porządki. Dwie odmienne płaszczyzny. Gdyby doszło do dyskusji między wami, byłaby ona niemożliwa jeśli każdy z was pozostawałby w swoim wymiarze. Rozwiązaniem byłoby przyjęcie jednego z nich. Albo byście rozmawiali o jego twórczości, albo o jego życiu.
Podobnie rzecz się przedstawia z dyskusją o tym, co się dzieje od pewnego czasu na polsko-białoruskiej granicy. Jedna strona uważa (słusznie zresztą), że białoruski satrapa prowadzi za pomocą nielegalnych migrantów, których sam ściąga na Białoruś, wojnę hybrydową przeciwko Polsce. Dlatego - jej zdaniem - konieczne są niezbędne działania dla ochrony polskiej granicy (będącej jednocześnie granicą UE), takie jak: stan wyjątkowy, uniemożliwianie migrantom jej przekraczania łącznie z odprawianiem ich tam, skąd przyszli. Nawet jeśli to prowadzi do sytuacji zagrażających ich życiu i zdrowiu. Podkreśla, że najważniejsze jest bezpieczeństwo państwa, bo mogą przeniknąć do Polscy różnej maści terroryści i dewianci.
Druga strona powiada: może i Łukaszenka prowadzi tę wojnę używając migrantów, ale to są ludzie, którym należy pomóc. Trzeba dopuścić tam lekarzy i przedstawicieli fundacji oferujących migrantom rozmaite wsparcie. Umożliwić pracę dziennikarzom, by opinia publiczna nie była skazana wyłącznie na rządowe informacje. Argumentuje, że bez względu na okoliczności, w jakich znaleźli się na granicy, oraz narodowość, należy traktować ich sposób humanitarny. Oskarża przy tym swoich oponentów o znieczulicę, zwłaszcza wobec dzieci, Bogu ducha winnych. Ci pierwsi zaś odpowiadają, nie ulegniemy szantażowi Łukaszenki oraz waszej histerii spowodowanej przypadkami śmierci wśród migrantów. Gdybyśmy zrobili tak jak żądacie, przez granicę runęłyby tłumy ludzi o podejrzanej proweniencji.
Paradoksalnie obie strony tego sporu mają rację. Tyle, że na różnych płaszczyznach. W politycznym wymiarze, wobec tak licznych dowodów, nie może zignorować faktu, że Łukaszenka świadomie i celowo sprowadza ludzi z Bliskiego Wschodu i przerzuca ich na litewską, łotewską oraz polską granicę - w akcie zemsty za wsparcie tych państw dla białoruskiej rewolucji. Dlatego trzeba mu się przeciwstawić wszystkimi, dostępnymi państwu sposobami. Na płaszczyźnie etycznej mają rację ci, którzy mówią, powołując się na wartości chrześcijańskie i prawo międzynarodowe, że nie wolno być obojętnym wobec tragedii rozgrywającej się na naszej wschodniej granicy i należy pomagać w rozmaity sposób.
Pomimo tak znaczących różnic w podejściu do kryzysu migracyjnego jest jednak możliwe porozumienie. Pod jednym warunkiem. Każda ze stron musiałaby przyjąć argumentację drugiej oraz wypracować rozwiązanie, które nie szkodziłoby bezpieczeństwu państwa oraz chroniło godność i prawa migrantów zagwarantowane w Konwencji Genewskiej. Zaufać sobie i poszukać obszarów, gdzie możliwy jest consensus. To jednak wymaga zarówno odwagi, jak i pokory, których - jak dotychczas - obie strony nie wykazują. Wolą obrzucać się inwektywami i oskarżeniami, o co również Łukaszence chodzi. O polaryzację społeczeństwa i wywołanie wewnętrznych napięć.
Tak więc mamy w tej kwestii dwa monologi, z których nie da się skleić dialogu
Cała prawda o Mercosur. Czas oddzielić fakty od strachu
Byłem w sobotę w markiecie, w polskim , ogórki gruntowe były tańsze niż latem. Cud.
ojciec Piotr
17:32, 2026-01-06
Tragiczny finał poszukiwań mieszkańca Kaczor
podobno umarła jego ukochana i nie widział bez niej życia
PIER
17:19, 2026-01-06
Cała prawda o Mercosur. Czas oddzielić fakty od strachu
Idźcie do sklepu i kupcie ogórki z mercosur 9zł a nasze polskie 2x droższe.
Takie ceny
14:34, 2026-01-06
Cała prawda o Mercosur. Czas oddzielić fakty od strachu
Brak populizmu i merytoryczne przedstawienie drugiej strony tej monety. Świetny artykuł, podoba mi się także budowa językowa. Temat umowy UE-Mercosur jest ciężki, i pełny populizmu. Dobrze że powstają także takie artukuły, przedstawiające perspektywę mniejszości.
centro_prawo
14:17, 2026-01-06
2 0
Dwie odmienne płaszczyzny mają zawsze wspólną prostą, chyba, że są równoległe.
2 0
Obie strony mają rację, ale tylko jedna ma słuszność.
0 0
Jaka dyskusja? Jaki dialog? Nie wiecie co należy zrobić? Postawić tablice ostrzegawcze Стоп, стреляют! I sprawa załatwiona, nikt nie przejdzie.
0 0
i tablice,,strfefa wolna od elebegiete"?
0 0
Za te tablice, które twój kolega przyczepiał, to unia nie chce nam oddać naszych pieniędzy, które wpłacaliśmy do wspólnej skarbonki.